Temat: Dlaczego jestem ateistą?
grgkh napisał:

> Jesteś niedouczony. Mylisz kategorie.

Wg ostatnich badan CBOS 72% responentów jest za nauką religji dzieci.
Masz wielkie pole do popisu, wykaż się swoją "uczonoscią" i "madroscią" i
przekonaj ich że się mylą. tylko nie mów mi, że są "otumanieni przez kler".
Chociaz ja jestem raczej za nauką religji w Kościele. Wyświetl resztę postów



Temat: Dlaczego jestem ateistą?
jtb napisał:

Wg ostatnich badan CBOS 72% responentów jest za nauką religji dzieci.
> Masz wielkie pole do popisu, wykaż się swoją "uczonoscią" i "madroscią" i
> przekonaj ich że się mylą. tylko nie mów mi, że są "otumanieni przez kler".
> Chociaz ja jestem raczej za nauką religji w Kościele.


Czyż można przekonać ludzi,że są w błędzie? Jak ich przekonać, skoro jednym z
pierwszych widoków nowonarodzonego,prócz ojca i matki jest "główka faceta w
sukience"- kiedyś funkcjonowało powiedzenie-"armia radziecka z nami od dziecka"
a pomyśl czy trafniej by nie było- "kler od narodzin do grobowej deski" i
jeszcze dalej.
Są, nie tylko otumanieni przez kler,to są po prostu konformiści.Nie trzeba tu
wykazywać się żadną "uczonością" i "mądrością"-tych atrybutów kler was pozbawił
Te, 72 procent to "barany i owce idące na rzeź"
To najprostsze wytłumaczenie.Bardziej naukowe też Ci mogę udzielić.Sens będzie
ten sam.
Wyświetl resztę postów



Temat: nauka dziecka na nartach
naukadziecka na nartach
mam syna 9 letniego od trzech sezonów próbuje jazdy na nartach z
instruktorem,syn jest niepelnosprawny ma mpd czy jest jakaś technika która
powoliłaby szybciej opanować umiejętnościjazdy i czy w Polsce jest jakiś
ośrodek narciarski który zajmuje się nauką takich dzieći,bardzo proszę o
odpowieź. Wyświetl resztę postów



Temat: problemy w szkole
Witam. Po pierwsze dziecko powinno być przebadane przez psychooga.
Miałam prawie identyczny problem z córką. Miała problemy z nauką i
dzieci w klasie zrobiły z niej klasową zabawkę z której zawsze można
było się pośmiać i podokuczać. Córka po pewnym czasie stała się
agresywna w stosunku do dzieci, które jej dokuczały. Nauczycielka
nigdy nie widziała zachowania innych dzieci tylko mojego. Teraz
córka chodzi na terapię do psychologa i przeniosłam ją do nowej
szkoły. O dziwo nie ma z nią żadnych problemów, które w poprzedniej
szkole widzieli nauczyciele. Tak więc warto zasięgnąć porady
specjalisty. Wyświetl resztę postów



Temat: ciężarna uprzywilejowana - fikcja?
A mnie to osobiście zawsze okropnie wpieniało, kiedy to studiując musiałyśmy np.
dopisywać do sprawozdań z ćwiczeń koleżanki w ciąży, które nie raczyły pojawić
się na zajęciach...Sama jestem teraz w ciąży i jak dotąd nie zauważyłam żadnych
spadków w sprawności intelektualnej. Zawsze też uważałam, że najpierw nauka,
potem dzieci - zwłaszcza jeżeli tak ciężko połączyć obie sprawy, że należy
zdawać się na ulgowe podejście profesorów.
Wyświetl resztę postów



Temat: Pytanie do zorientowanych-strój do jazdy konnej
To jest w Wilkszynie - rzut beretem od nas, a poza tym obok tego
miejsca mieszka jej koleżanka z przedszkola i razem chodzą na konie,
raz w tygodniu w czwartek o 18. Bardzo miłe miejsce, ale nie jest to
prawdziwa szkółka jazdy konnej, dlatego poradzono nam aby do takiej
się udać. Jest to dobre miejsce na pierwszy kontakt dziecka z
koniem, mają tam śmiesznego, grubego kucyka Pysie, koty, psy, no i
kilka naprawdę pięknych koni. Jest tanio 20 minut oprowadzania na
ląży - 10 zł.
Dzwoniłam dzisiaj do Hucuła na Oporowie - nauka dla dzieci od 6 lat,
ale ewentualnie mogą zrobić dla mojej wyjątek - tyle, że wolny
termin to godziny 14-15 w tygodniu, od października może jakieś
miejsce się zwolni w innych godzinach. Zadzwoniłam do Belfegora na
Stabłowickiej i można przyjechać (to takze blisko nas). Dla dzieci
są godziny 17-18, sobota 11.30, 13.00, umawiać się trzeba dzień
wcześniej. Wyświetl resztę postów



Temat: Radom-zajęcia dla maluchów
Witam
wiem, że w Ledzie na 1905 roku prowadzone są zajęcia sportoowe mama i dziecko,
z tym że nie wiem, na czym polegają dokładnie i dla dziecki, w jakim wieku. Na
basenie na Józefowie jest nauka pływania, dzieci sa podzielone według wieku.
Numer znajdziesz pewnie w anonsach. Wyświetl resztę postów



Temat: Przeprowadzki - jak często i co na to DZIECI?
> A jeszcze pytanie z innej beczki - w takich szkołach anglojęzycznych dzieci
dos
> tają jakis support, asystenta, korki?

Jeżeli będzie to angielska szkoła w DE to prawdopodobnie i tak musisz płacić
czesne. Za dodatkową opłatą (a może i w ramach normalnej), bedzie ktoś uczył
angielskiego, dzieci które nie miały jeszcze styczności z tym językiem. Tak
jest przynajmniej u nas, jest specjalny nauczyciel który zajmuję się tylko
nauką angielskiego dzieci "innojęzyczne". Nie wiem jak w DE, ale tutaj szkoly
sa rzeczywiscie miedzynarodowe i przystosowane do dzieci "nieangielskich".

Pozdrawiam. Wyświetl resztę postów



Temat: Wkurzające zachowanie dziecka znajomych
bo ja nie uznaje zasady, ze to doroslym sie wszystko nalezy tylko
> dlatego, ze sa dorosli
chyba odwracasz sprawy..z mojego doswiadczenia zycie rodziców toczy
się na okrągło wokół spraw dziecka, jeżeli nie bawia się z nim i
rozmawiaja to zajmuja się jego zyciowymi potrzebami..nalezy dzieci
nauczyć, ze równiez rodzice mają prawo do tego by się "pobawić" w
taki sposób w jaki chcą, ze tez mają prawo do chwolo wytchnienia bez
ciagłego dostosowywania sie do potrzeb i wymagań dzieci..To równiez
bardzo wazna nauka dla dzieci, ze cały świat nie kreci wokół nich i
ze RÓWNIEŻ powinny szanowac odrębność innych ludzi..w tym
rodziców..zakładam, ze takie spotkanie odbywa sie raz na jakis
czas..nawet niech to będzie raz w tygodniu. Sądzę, ze doroslo maja
prawo do kilku godzin wytchnienia od ciągłego zabawiania dzieci,
jezeli te maja zorganizowany czas..szczególnie, ze w tym przypadku
jest mowa o dzieciach w wieku szkolnym a nie maluchach, które bez
mamy "ani rusz"
Wyświetl resztę postów



Temat: Nagość w domu. Norma czy wynaturzenie?
Nagość w domu. Norma czy wynaturzenie?
Wszystko jest uzależnione od poziomu ,powiedział bym,psychologicznego
rodziców,dużą rolę tu odgrywa szczerość każdego rodzica,dziecko jest
naiwne i bez silne,wszystko co czynią rodzice dla dziecka jest przyjęte jako
nauka,są dzieci,że rodzice nawet nie pomyślą,że ich dziecko już odczuwa
przyjemność w dotyku nie których miejsc u ojca czy u matki, dlatego uważam,że
nie należy byś nago przed dziećmi, w każdym wieku,nie warto byś za mądrym i
ulegać słabościom pod świadomym,
pozdrawiam przyjaciół,
adamdark. Wyświetl resztę postów



Temat: praca magisterska a dziecko
współczuje...
Moja praca mgr trudno mi nie szła, ale czasu musiałam poświęcić sporo.
Biblioteke, pisanie, drukowanie, poprawki - na dodatek do promotora jeżdziłam
do innego miasta.
I jeszcze do tego na głowie dziecko????? Nie, nie dziękuję. W związku z tym
nadal jestem za opcją najpierw nauka, potem dzieci...

Wyświetl resztę postów



Temat: Edukacja domowa
Nie kontroluję dzieci, kontroluję np. ich postępy. Rodzic edukujący w domu musi
robić to samo. Śmieszy mnie obraz szkoły-koszmaru, wyłaniający się z niektórych
listów. Wiele szkół jest całkowicie bezpiecznych, a nauczyciele to nie
terroryści - odmóżdżacze...
Rodzic, który wychowuje i wspiera wg mnie wystarczy, nie musi sam czuwać nad
nauką swoich dzieci. Nauczycieli między innymi jest po to wielu, by byli jak
najbardziej wyspecjalizowani w swej dziedzinie, dzięki temu np. polonista nie
robi błędów ortograficznych, co niestety rodzicom "edukującym" w tym wątku się
już przydarzyło. Wyświetl resztę postów



Temat: Ja też chcę na cmentarz!
Moja mama zawsze mi wmawiała, ze pokorne ciele dwie matki ssie.
Na szczęście udało mi się tę naukę zlekceważyć.
Nie bądź pokorne ciele, wystarczy samomaltretowania się i pozwalania innym na
lekceważenie.
Masz starszego syna, który jeździ samodzielnie pociągiem? No to przy jego
współpracy organizuj mniejsze lub większe wypady. Nie siedź w domu, bo się
choroby psychicznej nabawisz.

Pomyśl poza tym, jaka nauka dla dzieci płynie z takiego biernego
podporządkowania się matki ich ojcu i dziadkom. Robisz krzywdę nie tylko sobie
ale i im. Ocknij się! Przebudź! Zrób cos!!!

Ja Cię nie namawiam oczywiście do wypowiadania wojny ale do zabrania głosu w
ważnych dla Ciebie kwestiach. Gra jest warta świeczki.

Wyświetl resztę postów



Temat: Co "bardzo mądrzy ludzie" chcą zrobić z naszymi dziećmi?
Szkola to nie tylko nauka abecadla. Dzieci ucza sie obcowania z innymi dziecmi, rywalizacji, szacunku do drugiego itp. To przygotowanie do zycia. Jezeli stworzymy dla dziecka warunki "szklarniane" to szansa jest duza ze pozniej nie potrzfi sie odnalezc w spoleczenstwie. Problemow nie mozna rozwinac ucieczka na bezludna wyspe. Ja tez bym chciala, ale niestety zycie jest zyciem... Dziecka trzeba nauczyc rozwiazywania problemow a nie ucieczki od nich. Kazdy sie boi. Trzeba znalezc metode aby ten strach przezwyciezyc. Jezeli dziecko przebywa od najmlodszych lat w gronie rowiesnikow to stopniowo aklimatyzuje sie do bycia poza domem. Zna nie tylko mame ale i inne mamy i dzidzie... Jestem za tym zeby dzieci uczyc od najmlodszych lat. Problemem jest definicja "nauki". Dla mnie nauka jest tez zabawa, bieganie po boisku, wrzucanie maminych butow do ubikacji i patrzenie czy statki plywaja... Ale i nauka czytania, malowanie itp. Szkolnictwo w Polsce nie jest idealne. Czas by byl aby je zmienic. Moze pare artykulow w Dziecku? (Wiem ze to utopia, ale moze...) Danuska Wyświetl resztę postów



Temat: Co "bardzo mądrzy ludzie" chcą zrobić z naszymi dziećmi?
mama Abigail napisała/ł: > Szkola to nie tylko nauka abecadla. Dzieci ucza sie obcowania z innymi dziecmi, rywalizacji, szacunku do drugiego itp. To przygotowanie do zycia. A mnie się wydaje, że szkoła właśnie uczy tylko abecadła. No i może jeszcze rywalizacji. A reszta (z tego co zacytowałam) to pobożne życzenia niestety . Szkoła tego nie robi, bo nauczyciele nie mają czasu, lub ochoty. Nie są w stanie "zapanować" nad 30-osobową klasą. W jaki sposób niby mają do kżdego podejść indywidualnie, jak przecież jeszcze trzeba realizować program? Szkoła nie uczy wrażliwości na drugiego człowieka, szkoła niszczy indywidualizm (wszystkich mierzy się jedną miarką). Jeśli w klasie znajdzie się jeden zdolny, to nauczyciel się nim jakoś zajmie próbując nie zaniedbać reszty. A co do rywalizacji. Nikomu to na dobre nie wychodzi. Trzeba uczyć współpracy. Trzeba uczyć szcunku dla cudzej odmienności (także uzdolnień i możliwości). Od rywalizacji już tylko mały kroczek do wartościowania (ja lepszy, ty gorszy) i poczucia winy (ja gorszy, on lepszy). Z nadzieją, że wszystko się zmieni zanim moje dziewczyny pójdą do szkoły ... Pozdrawiam Wyświetl resztę postów



Temat: byłam na zebraniu u pierwszaka
no, no to dla pani ciężki orzech do zgryzienia. Moje dziecię już w 2 klasie ale
klasa liczy 19 dzieci w tym 6 dziewczynek i 13 chłopaków. Pomimo tego, że broją
i ciężko utrzymać ich na miejscu są bardzo zdolną klasą. Pani trochę narzekała
na zachowanie ale nauka ok. Dzieci z klas 1 dopiero poznają zasady panujące w
szkole, przecież w przedszkolu było inaczej. Ale jażeli w stosunku do siebie i
pani są koleżeńscy i nie chamscy czy złośliwi to zabaczysz będzie dobrze, a
pani nie pierwszy raz musi okiełznać "dzikie konie".
Pozdrawiam
Agnieszka Wyświetl resztę postów



Temat: Kiedy Wasze dzieci zaczęły mówić?
Moje córki mają 13 miesięcy i jak na swój wiek mówią duzo a nawet zaczynają
klecić równoważniki zdań. Ale u mnie jest tak dlatego, ze od 3 miesiąca życia
uczę je języka migowego. Wyczytałam, że nauka migowego dzieci słyszacych
przyśpiesza ich rozwój intelektualny, szybciej zaczynają mówić, mają wyższy
iloraz inteligencji itd. U moich cór się to wszystko sprawdza. Bałam sie, że
jako bliźnięta będa mówić późno i słabo ( tak było u moich braci bliźniaków),
dlatego zaczełam uczyć je migania. W tej chwili obie świetnie migają i za pomocą
znaków potrafia "powiedzieć" bardzo duzo, tworzą już zdania. Co do mowy, to
mówią: mama, tata, baba, dziadzia, daj, ne (nie), ano (tak), Kaki (to brat
Karol), Zosi (to jedna z córek - Zosia), Misi (to druga z córek - Marysia),
mniam mniam (na jedzenie), cyś (wiadomo na co), nie lej (jak myję im głowę hi
hi), kotek, ziabka (to oczywiście chodzi o żabkę), kogut, ato (auto, samochód).
Trochę słów jest dziwnych np. na króliki mówią "khu". Oczywiście mają też swój
tajemny język, w którym z upodobaniem czytają sobie ksiazeczki, ale jeżeli
chodzi o domowników, to przede wszystkim używają migowego oraz słów które
napisałam wyżej. Wyświetl resztę postów



Temat: Chora malutka Wiktoria
Przykro mi, że malutka Wiktoria ma ubytek słuchu, ale to jeszcze nic nie znaczy. Jestem surodologopedą i zajmuję się nauką mowy dzieci niesłyszących (czyli jestem z branży). Obecnie nie pracuję, bo zajmuję się wychowaniem własnego bąka, ale chętnię udzielę kilku rad. Jeśli chodzi o badannia to ja ufam Instytutowi Głuchych i polecanym przez nim placówkom. Wierz mi ,że źle zrobione badanie może więcej zaszkodzić niż pomóc. Co do samej Wiktorii to jest ona takim samym dzieckiem jak inne tak samo potrzebuje miłości, ciepła i stymulacji rozwojowej. Gdybanie co było przyczyną nic tu nie da lepiej skupić się na rehabilitacji, bo cenne dni uciekają. O wadzie dowiedzieliście się stosunkowo wcześnie więc mała ma szanse na normalny rozwój mowy (tak, tak Wiki może normalnie się rozwijać). Ważne jest bardzo szybkie ustalenie głębokości ubytku słuchu i zaparatowanie dziecka,ale zanim to nastąpi mówcie dużo do małej, i patrzcie wtedy na nią, dbajcie o jej wszechtronny rozwój i rozpocznijcie masaż buzi i języka ułatwi to naukę mowy. Narazie pozdrawiam i życzę dużo cierpliwości. Odezwę się wieczorem lub w nocy jak będę mieć więcej czasu. Jeśli macie jakieś pytania to piszcie na forum lub priva postaram się pomóc... Do następnego listu Edyta mama Karolinki. Wyświetl resztę postów



Temat: Nauka pływania - książki
Nauka pływania - książki
Szukam książki która pomoże mi w nauce pływania synka (9 mies). Niestety w
Trójmieście jeszcze nie ma zajęć z instruktorem.
Czy znacie jakieś godne polecenia? Mogą być po angielsku.
Znalazłam jedną rodzimej "produkcji": Kulik Bogdan "Nauka pływania dzieci w
wieku od 6 tygodni do 3 lat" - czy któraś z Was może kupiła i może polecić?
Jest jeszcze kilka typu "Water baby/ies" ale też nie wiem którą wybrać.
A może są jakieś strony www na których byłyby bardziej szczegółowe
instrukcje, np. jak trzymać dziecko i co z nim robić?
Pozdrawiam
Ewa i Fabian (9mies.)
Wyświetl resztę postów



Temat: jazda konna - w jakim wieku samodzielnie?
dziękuje za odpowiedzi!
Do tej pory nie zdarzył mi się poważny wypadek (6lat jazdy w klubie sportowym),
ale moje dwie znajome przez kilka miesięcy leczyły połamane kończyny i żebra.
Dlatego nie pozwoliłabym córce na jazdę nawet na lonży na nieodpowiednim koniu.
Zresztą nie chodzi o to by puścić Małą samą i niech się dzieje co chce, tylko
by jazda była świadoma i przynosiła frajdę. Marzy mi się stadnina, gdzie obie
znajdziemy coś dla siebie i bez obawy będę mogła jeździć,w trakcie gdy Mała
będzie mieć lekcje z instruktorem. Może znacie takie miejsce w okolicach
Tarnowa lub Krakowa? Albo rodzinne obozy, z nauką dla dzieci?

Mamo szefusia co myślisz o specjalnych kamizelkach chroniących kręgosłup?
Używasz je dla swojego synka? Tylko raz jeździłam w takiej kamizelce i
przyznam, ze była niewygodna: duszna i krępowała ruchy. Ale może warto ją
kupić ...pomimo wysokiej ceny?
pozdrawiam
Anka
Wyświetl resztę postów



Temat: Helen Doron- język angielski dla najmłodszych
oooj...
wiesz co? jestem filologiem, tez myslalam, zeby wychowywac dziecko dwujezycznie.
bylismy nawet na probnych zajeciach dla maluchow (jak synek mial rok), ale tak
naprawde to bardziej zabawa niz nauka. dla dzieci to raczej fajny kontakt z
innymi maluchami i jakas odmiana.
zajecia polegaly na odklepaniu ilustam piosenek po angielsku przez pania
prowadzaca i probie zaangazowania dzieci w ilustrowania tekstu piosenki gestami,
badz ruchem.

pozostalam wiec przy plytce z angielskimi piosenkami w domu. radio tez glownie
po angielsku spiewa. w telewizji - jesli juz ogladamy, to jest to glownie bbc.
tu warto zauwazyc, ze rano jest tam chyba dwugodzinny blok programow dla dzieci
i sa suuuuper!! daja nawet teletubisie, wiec twoja pociecha bylaby na pewno
zadowolona. i tyle.
wystarczy

pozdrawiam Wyświetl resztę postów



Temat: Nauka wychowania!!!Od ktorego miesiaca????
Też odradzam klapsy. Myślę, że może Twój ton zakazu nie jest zbyt stanowczy,
może mu popuszczasz, może mówisz nie rusz pilota, ale nie wstajesz z fotela by
mu go odebrać, więc dziecko nie reaguje na takie zakazy, z których nic nie
wynika. Po prostu zrzędzisz I dziwisz się, że nie słucha. To pierwszy pomysł
- że nie jesteś zbyt stanowcza, a jedyną konsekwencją jaką Twoje dziecko od
czasu do czasu poznaje jest klaps. Przemyśl to czy tak jest.
Inna sprawa to niestety nauka cierpliwości, dzieci w tym wieku szybko
zapominają, więc naprawdę trzeba wiele razy powtarzać ale i zabierać zakazaną
rzecz, albo 100 czy 1000 razy zdejmować dziecko z parapetu mówiąc "nie wolno
wchodzić na parapet!". Niestety. Mam podobnie z moim 2 latkiem, który w domu to
jeszcze słucha, jest ok, ale na dworze on się czuje wolny I stwierdzam, że
moim najczęstszym wypowiadanym zdaniem jest "synku chodź!" "no chodź wreszcie"
"synek, idziemy!" A ona i tak rusza dopiero gdy sam uzna, że ok, już się
napatrzył na coś tam. Dziś jest śnieg i to dopiero gratka dla niego, musiałam
zrobić zakupy więc szliśmy tak - on dwa kroki, pochyla się, sięga po śnieg,
rzuca śniegiem, wyprostowuje się, dwa kroki do przodu i znowu do śniegu. Ojej..
Starałam się być cierpliwa, bo w końcu czy ktoś mnie goni? Była 10 rano, a spać
synka kładę o 12 to mogliśmy nawet te 2 godziny tak iść Choć oczywiście
wolałabym nie i przed 11 dotarliśmy do domu. Czasem po prostu biorę go pod
pachę, na ręce, do wózka i nie ma rady, trzeba iść. Wyświetl resztę postów



Temat: Co myslicie o chodziku
Nie radzę używać chodzika
Nie radzę używać chodzika, na temat ortopedycznych kwestii nie bedę sie
wypowiadać- bo sie na tym nie znam. Jestem logopedą i wiem, że używanie
chodzika nie wpływa korzystnie na rozwój mowy, myślenia, pisania ( czały czas
mam na myśli chodzik w którym dziecko siedzi) Po pierwsze dzieko w chodziku nie
angażuje rąk, przez co nie ćwiczy, nadgarstków- co utrudni mu przyszłości
utrzymanie kredki, ołówka pióra. Po drugie raczkowanie, ma bardzo korzystny
wpływ na tworzenie sie połączeń miedzy półkulami mózgowymi, gdyż dziecko
wykonuje ruchy naprzemienne (prawa noga -lewa reka itd) co przyśpiesza procesy
myślowe. Jest nawet taka terapia dla dzieci dyslektycznych i z trudnościami w
nauce- tzw Knazjologia edukacyjna- która polega na wykonywaniu róznego rodzaju
ćwiczeń naprzemiennych. A wkładając dziecko do chodzika, ogranicza mu sie
możliwość wykonywanie tych ruchów.
Nie chcę żebyście sie wystraszyły że dzieci które nie raczkują bedą mieć
kłopoty z nauką, niemniej dzieci nie raczkujące w większym procencie znajdują
sie wgrupie ryzyka dysleksji.
Ania Wyświetl resztę postów



Temat: Nauka zasypiania 2-mce...........................
Samo sformułowanie"nauka zasypiania"jest absurdem.Wasze dzieci świetnie umieją
zasypiać.A spanie po odłożeniu do łóżeczka kłóci się z potrzebami wiekszosci
zdrowych,normalnie rozwijających sie niemowląt.I jest rzecza niedobrą,gdy
malutkie dziecko przestaje płaczem dopominac się o spełnienie swoich potrzeb.
Zapewniam Was,że stracicie jeszcze mnóstwo nerwów w związku z nauka Waszych
dzieci.Nie traccie tego niepowtarzalnego czasu na bzdury. Wyświetl resztę postów



Temat: 6,5 mies - nie gaworzy, będzie niemową????
Nie bardzo rozumiem, co maja struny glosowe do neurologa???
A tak po za tym, to rewelacyjnego pediatre ma Twoja kolezanak.
Troche niedouczona i na zapas straszy Twoja znajoma.
Oby mniej takich lekarzy.
Podstawowam objawem wiotkosci krtani jest swist slyszana podczas snu
dziecka. Powodem takiej przypadlosci jest niedojrzalosc miesni w
okolicy chrzastek krtani.
W wiekszosci przypadkow ustepuje samoistnie( kiedy krtan rosnie
zwieksza sie rownoczesnie napiecie miesni w okolicach chrzasrek
krtani) do 12 miesiaca zycia. W skrajnych przypadkach wymaga
ingerencji chirurgicznej.

Ta wiec kolezanka powinna udac sie do specjalisty Laryngologa!
A to, ze dziecko nie gaworzy caly czas, nie swiadczy o tym, ze
bedzie mialo problemy z nauka mowienia.
Dzieci w trakcie wieku niemowlecego przechodza rozne etapy rozwoju i
co za tym idzie, zdobywaja nowe zdolnosci: fizyczne, manualne,
wzrokowe itp.
Takiemu dziecku ciezko jest pojac wszysko na raz daltego czesto
zauwaza sie ze kiedy np. przestaje gaworzyc, zaczyna szybciej
rozwijac umiejetnosci ruchowe itd.
Po za tym, trzeba tez zwrocic uwage czy dziecku nie kielkuja zabki
Czesto bywa tak, ze przy pierwszych przebijajacych sie zabka dziecko
przestaje gaworzyc. Tak tez bylo z moja corko. Oko 7 miesiaca
wychodzily jej pierwsze zeby i w tym czasie nic nam juz
nieopowiadala po przeszlo 1,5 miesiaca znow zaczela ze zdwojona
sila




Wyświetl resztę postów



Temat: problem z podnoszeniem się na nóżki
a jaki on jest duzy? jesli sie martwisz o jego rozwoj to udaj sie do
specjalisty, to jest rada neutralna. wiem, ze martwi cie to, ze twoj synek
odstaje od 'normy'.
albo daj mu jeszcze miesiac lub dwa, obserwuj, zobacz ile sie w tym czasie
zmieni - jesli jest postep to znaczy ze jest ok? kiedy zaczal stawac w ogole,
kiedy siadal? kiedy wyrosly mu zabki? moze jego organizm byl zajety zupelnie
czym innym - zabkowaniem, rosnieciem, nauka gaworzenia... dzieci sa tak rozne,
ze norma to pojecie wzgledne. Wyświetl resztę postów



Temat: Podcieranie pupy w przedszkolu
Mój synek też ma trzy lata i też poszedł do przedszkola od września. Jeśli
chodzi o podcieranie pupy - to panie to robią, wydaje mi się że tak małe dziecko
na pewno tego nie zrobi dokładnie a na naukę trzeba mu dać trochę czasu. Trzeba
rozróżnić naukę samodzielności od zobojętnienia. A widać wyraźnie, że coś musi
być nie tak z tą nauką, skoro dzieci tak bardzo nie chcą się załatwiać w
przedszkolu.
Co do jedzenia w naszym przedszkolu raczej bardzo rzadko są słodycze na
podwieczorek. Często zdarzają sie owoce typu jabłka, mandarynki czy brzoskwinie,
czasem galaretki czy kisiele, często jogurty + biszkopty, a nawet kawałek
ciasta. Czasem dzieciaki dostają jakiegoś cukierka, ale sporadycznie. Myślę, że
na oby dwa tematy musiałabyś porozmawiać z kimś z przedszkola. Co do pupy to
może najpierw z wychowawczynią, chyba że nie poskutkuje to z dyrektorką. Co do
wyżywienia to na pewno z dyrektorką, bo chyba reszta pracowników nie ma wpływu
na posiłki.
Pozdrawiam serdecznie - Iwona. Wyświetl resztę postów



Temat: Przedszkole Misia Paddingtona - Warszawa
Mariwu, dziękuję za ten artykuł. Rozjaśnił mi nieco sytuację.
Refleksję po przeczytaniu mam taką: grupy mieszane wiekowo muszą
być "zarządzane" przez bardzo wykwalifikowaną/doświadczoną kadrę
bo "poczucie mocy" u 5 latka to jedno, a przygotowanie go do szkoły
to drugie. Ciekawe jak zorganizowana jest nauka dla dzieci -
przecież nie uczą sie tego samego... Maluchy się bawią a w tym samym
czasie starszaki się uczą?
A może ktoś kto ma dziecko w Paddingtonie mógłby opisać jak to w
rzeczywistości wygląda? bardzo byłabym wdzięczna
Pozdrawiam! Wyświetl resztę postów



Temat: Uważajcie proszę na swoje maluchy!!!
No właśnie - powyższy przykład dobitnie pokazuje jak się uczy dzieci. Wyrosną z
nich w przyszłości kierowcy piraci, przejeżdżający na czerwonym świetle
skrzyżowania i zmieniający pas ruchu bez sygnalizowania kierunkowskazem, tak,
jak zapewne robi to tatuś. Często można też spotkać ludzi przechodzących przez
pasy na czerownym świetle dla pieszych, jeśli akurat nie jedzie żaden samochód.
Świetna nauka dla dzieci, które to widzą lub za sprawą rodziców biorą w tym
udział. Wyświetl resztę postów



Temat: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się!
Ależ ta "nauka" była prowadzona w formie zabawy, nauki piosenek, wierszyków czy
wyliczanek. Zajęcia z niemieckiego prowadzone były przez studentki z Niemiec i
dzieci bardzo je lubiły, pani z angielskiego też była bardzo fajna.
Sama byłam zaskoczona jak chłonny jest umysł dziecka w tym wieku , a poznane w
tamtym czasie piosenki córa śpiewa do dziś.
Dlaczego uważasz, że pół godziny dziennie przeznaczone na naukę, a raczej
osłuchanie się z językiem obcym wyklucza udane dzieciństwo? Owszem, nie każde
dziecko w wieku lat 4 musi wiedzieć, że są inne kraje i języki ale moja akurat
wie, bo dużo podróżujemy, mamy krewnych i znajomych w innych krajach więc nie
ma sensu wmawiać jej, że takowych nie ma.
Poza "nauką" języków dzieci miały mnóstwo innych zajęć, a skoro córa zawsze
miała pretensje, że przychodzę po nią zbyt wcześnie, bo świetnie się bawi -
więc absolutnie się nie zgodzę, że przez to, że wcześnie zaczęła się poznawać
języki miała nieudane dzieciństwo.
O zaletach rytmiki czy tańców chyba nie muszę mówić, a logopeda i gim. kor.
była dla potrzebujących (a było takich dzieci sporo). Dla mnie ważne było to,
że w razie potrzeby dziecko będzie miało możliwość skorzystania z takich zajęć
w czasie gdy i tak było poza domem.
Pozdrawiam Wyświetl resztę postów



Temat: Brak dojrzałości szkol. u pierwszoklasistki-długie
Zdaję sobie sprawę z tego że w sytuacji mojej córki nie ma w tej chwili dobrego
rozwiąznia. Dlatego tym bardziej boje się podjąć decyzję. Niestety, szkoła
prywatna przy moich dochodach absolutnie nie wchodzi w grę. Mogłaby chodzić
jedynie do tej samej szkoły. Próbowałam wyciagnąć z wychowawczyni jakąś
podpowiedź, jak mogę córce pomóc - sugerowałam, czy może przydłyby się jej
przez wakacje np. korepetycje, ale nauczycielka twierdzi, że ona radzi sobie z
nauką (są dzieci słabsze od niej) a na zajecia dodatkowe chodzi po to żeby się
dowartościować. Pani sugerowała również, ze córka będąc drugi rok w I kl. może
sie nudzić. Sama już nie wiem co otym myśleć. Istnieje też ryzyko że
powtarzanie roku nic nie zmieni, bo problem tkwi gdzie indziej. Przyznaję, że
już po 2-3 m-cach szkoły zorientowałam sie, że córka nie radzi sobie ze szkołą,
i wychowawczyni to potwierdziła, ale wtedy postanowiłam ze zrobie wszystko aby
jej pomóc i zeby nie dopuścić do ewentualnego powtarzania roku. Niestety po
paru miesiącach sytuacja sie odwróciła, ponieważ ja opadłam już z sił, mimo że
nadraiam z nia cały materiał szkolny oraz zadania domowe, to nie mam wpływu na
to , ze po raz kolejny mała przynosi uwagę że nie pracuje na lekcji, zakłóca
swoim achowaniem zajecia , przeszkadza innym dzieciom itp. Wyświetl resztę postów



Temat: Mam problem- dysleksja!
U mnie jesyny efekt, jak przyniosła reedukacja, to powazne problemy z samooceną.
Tak się zastanawiam, czy osiem lat ciężkiej pracy, w momencie gdy wystarczy
włączyć moduł sprawdzania pisowni, to naprawdę gra warta świeczki. Jak mysle,
ile rzeczy syn móglby zrobić w tym czasie, rzeczy ktore przynioslyby wymierne
efekty.
Bardzo mało dzieci w wyniku reedukacji pisze całkowicie poprawnie. Uczy sie
tylko stopniowo, ze praca, nawet ciężka, nic nie daje, albo jak daje - to
niewiele. To nie jest dobra nauka dla dzieci.
I zastanawiam się, czy naprawdę dziecko powinno sprawdzać kazde słowo w
słowniku, gdy mozna to zrobić w Wordzie w 10 sekund. Kiedyś uważalam, ze tak.
Teraz wydaje mi się, że jest to zwykle marnotrawstwo energii. Coś w rodzaju
uczenia dziecka kaligrafiii... Mnóstwo pary w gwizdek.
Moeje reedukowane mało intensywnie dzieci przynajmniej nie uznaly po 5 latach
usilnej, bezustannej nauki, ze sa glupie i niezdatne do nauki. Najstarszy
przestał uczyc sie w ogóle - bo po co, skoro poświecał pare godzin tygodniowo
na ortografię, a efektów nie było? Uznał po prostu, ze jest niezdolny i w ogóle
uczyć się nie moze...
I jak mi potem powiedziała jego psycholog-terapeuta, ma takich wypadków całe
mnóstwo.
Wyświetl resztę postów



Temat: głośne czytanie (nauka)
Widziałabym dwie przyczyny tych kłopotów.
Pierwsza taka, że dziecko nie rozumie tekstu i w takim wypadku możesz mu pomóc tłumacząc sens tekstu i to, w jaki sposób "środki aktorskie" oddają ten sens.

Druga taka, że jest stremowany (umiałby dobrze przeczytać, ale chce mieć czytanie jak najszybciej z głowy)i tu chyba niewiele się pomoże..

A głośne, staranne czytanie dzieciom jest na pewno dobrą nauką. Moje dzieci czytają z dbałością o intonację, bo po prostu myślą, że tak trzeba Wyświetl resztę postów



Temat: książka "jak rysować" -czy warto kupić ją 7-latce
Wielkie dzięki za opinie. Szczerze mówiąc nie myślałam o tym w ten sposób,
wydawało mi się, że to tak jak z nauką pisania - dzieci uczone są identycznych
liter, ale charakter pisma każdy ma swój. Uważacie, że tego typu książka daje
gotowe schematy, a nie znajomość podstaw rysowania (np. uchwycenie proporcji
itp.)??? A ja byłam przekonana, że to może ułatwiać życie, teraz trochę się
zastanawiam... Wyświetl resztę postów



Temat: dziecko bije rodziców po twarzy
droga joanna.ka
Po pierwsze obrazasz nie tylko mnie ale kazda mame, ktora kiedykolwiek dala
klapsa dziecku, bo twierdzisz ze kochajaca i madra tego nie zrobi wiec
pozostale sa niekochajace i glupie. Wiec zastanow sie zanim napiszesz cos
podobnie bezmyslnego jak teraz...
Po drugie chyba popadasz juz w paranoje, jesli na wiadomosc o klapsie dla
dziecka jestes tak podekscytowana i oburzona. Czy ktokolwiek z nas ma pretensje
do rodzicow ze dostal kiedys klapsa? Jesli zostaje zal do rodzicow to tylko
wtedy kiedy ktos dostawal tegie lanie z byle powodu, ale klaps nawet nie boli,
a tez jest nauka. Kiedys dzieci byly bite moze nawet czasem do przesady, a
teraz niektorzy stosuja te przesade w odwrotnym kierunku: "nie dotkne dziecka,
a klaps to juz zakrawa na maltretowanie" Wszedzie potrzebny jest umiar a
wszelkie skrajnosci typu "bic za wszystko" albo "nie dotknac nawet palcem" sa
po prostu niedorzeczne. Wyświetl resztę postów



Temat: co można jeszcze zrobic?...
co można jeszcze zrobic?...
Mam do Was zapytanie...

Chciałabym bardzo pomóc mojemu facetowi,
który ma ogromne kłopoty ze swoimi dziećmi,
które wychowuje "sam" ale przy "współpracy" rodziny.

Jego żona zmarła, gdy dzieci były malutkie.
Gdy dzieci zaczęły chodzic do szkoly były pod "opieką" babci i cioci,
które obiecały (obecnie) mojemu facetowi zająć sie tym...
Niestety nie zajęły sie tymi dziećmi, jak prawdziwie swoimi...
Po latach wyszły z tego duze problemy szklolne...

Dziś dzieci mają 16 i 14 lat.
Wiem, ze jest to dla dziecka z każdej, nawet tej najzwyklejszej, rodziny
najtrudniejszy okres buntu i udawadniania światu cudów...
Kłopot polega na tym, ze moj facet sam bez żadnego wykształcenia, stracił
kontrole nad nauka własnych dzieci.
On sam nie potrafi im pomóc w nauce, a i nie wie jak je "prowiadzić" czy
kontrolowac, zeby uczyły sie. Niestety doszło już w zeszłym roku szkolnym, że
młodszy miał nie zdac do następnej klasy...
Udało sie... bo poruszyłam góre i ziemię...

Teraz szukam pomocy, jak on mógłby jeszcze odzyskac kontrole nad
dzieciakami...
Wczoraj wrócił z wywiadówki...
Okazało sie, że go junior oszukał.... Mimo, ze miał zabroniony komputer, to
nie odrabiał prac domowych, i nie pracuje podczas lekcji...

Tak bardzo chciałabym pomóc mojemu facetowi, ale... juz brak mi pomysłów...
Kłopot polega też na finansach... On nie moze pozwolić sobie na prywatne
korepetycje...

Prosze o podpowiedzi!

Wyświetl resztę postów



Temat: Kryminal
camel_3d

nieprawda
współczesna pedagogika i nauka wychowania dzieci nie zawiera w sobie
słowa "kara" . A uczniowie w szkole nie dostają złych ocen bo
bidulkom może sie krzywda emocjonalna stać i dlatego dostają
LITERKI :p
widzisz..wystarczy inaczej pewne rzeczy nazwać a już co niektórzy
wierzą że to wszystko zmienia

ehh
Wyświetl resztę postów



Temat: Kryminal
w kilku niemieckich szkolach poszli jeszcze dalej. niezaleznie od tego jak
dziecko si euczy... nie ma mozliwosci zostania w klasie na drugi
rok..czyli...najlepszym przykladem jest szkole w neukölln..to taka szkola gdzie
ucza sie glwonei dzieci imigrantow.. dzieciaki wyzywaja nauczycieli, niszcza im
samochody, przychodza kiedy chca, wychodza kiedy chca..i co? nic...


> współczesna pedagogika i nauka wychowania dzieci nie zawiera w sobie
> słowa "kara" . A uczniowie w szkole nie dostają złych ocen bo
> bidulkom może sie krzywda emocjonalna stać i dlatego dostają
> LITERKI :p
> widzisz..wystarczy inaczej pewne rzeczy nazwać a już co niektórzy
> wierzą że to wszystko zmienia
>
> ehh


Wyświetl resztę postów



Temat: dwulatek bije nianię
naukanaukanauka...
male dzieci ucza sie...i powinny byc uczone. One nie maja wyuczonego instyntku,
ze robia komus cos zle i nie rozumieja tego. Tak samo bija krzeslo i tak samo
bija ciocie..testuja roznce miedzy ludzmi i przedmiotami. Jezeli ciocia z
usmiechem na twarzy przyjme klapsa to znaczy, ze ciocie mozna bic...to samo z
niania itd. Jezeli po uderzeniu niani w twojej obecnosci nie nastepuje rzadna
przykra kara to niestety jeszcze to bicie potrwa...
Wyświetl resztę postów



Temat: Zamach w Sarajewie

Użytkownik "Mikolaj Machowski" <


| Poseł otrzymywał wyłącznie dietę w wysokości 1000 zł. Posłowie II
| Rzeczypospolitej nie pobierali żadnego wynagrodzenia ani środków
| na utrzymanie biur.

| Nie przesadzaj. 1000 zł to było bardzo dużo pieniędzy. Szef oddziału
| banku dostawał 800.

| Członek mojej rodziny, dyrektor banku w Warszawie pobierał pensję w
| wysokości 3.000 zł. Oczywiście były to b. wysokie pobory, ale  800 to
| zdecydowanie za mało. Motorniczy tramwajów warszawskich dostawał ok
| 560zł.
| Wprawdzie to była , jak na robotnicze warunki, nietypowo wysoka pensja i
| do
| "tramwajów" trudno było sie dostac, ale 800 zł dla dyr. banku to
| nieprawdopodobne..
| No, chyba, ze chodzi o okres kryzysu, gdy gospodarka cienko przędła i
| pensje
| obcinano..

Lata 30. na prowincji (Kresy). Z tego co wiem to była jedna z wyższych
(o ile nie najwyższa) pensji w miasteczku.


Nie przesadzajmy z tą wysokością zarobków. Mój dziadek był posterunkowym w
Węgrowie (80 km od watszawy) i miał 350 złotych. Żyło im się bardzo dobrze,
ale on miał jeszcze jakiś inny majątek. Poza tym nie wierzę aby policja była
kryształowa (czego dowiodła okupacja - mój dziedek jednak za sprawą
towarzyszy radzieckich dożył do wiosny 1940). I pewnie gnębił sklepikarzy,
stróżów (przed wojną był stróż) i Żydów i chłopków więc musiał mieć jakieś
obrywy. Do tego dochodziła darmowa nauka dla dzieci w szkołach
ponadpodstawowych.

Z tego co mi matka mówiła, nauczycielka na prowincji zarabiała 150 złotych.
W latach 80-tych na studiach dorabiałem w warsztacie ślusarskim i zarabiałem
tyle co minister :D. Pracowałem tam z facetem co przed wojną robiła jako
robotnik sezonowy na kolei. Dostawał 1 złoty dziennie. I rodzina była
zadowolona, bo jego ojciec i matka pracowali

Ale np. dyrektorzy Widzewskiej Manufaktury mieli chyba po 22 tysięce
miesięcznie.

Mi się wydaje, że poseł miał 2600 złotych, cześć z tego np. w PPS musiał
oddawać na partię. Ale to mi się kołacze po głowie, miałem kiedyś Rocznik
Statystyczny z 1939 i tam były te wielkości. Poszukam na stronach GUS, może
sa te roczniki i wielkości gdzieś.

Wyświetl resztę postów



Temat: Zastosowanie komputera w nauczaniu matematyki
On Fri, 7 May 2004 17:34:15 +0200, Yeellow <yeel@yahoo.com
wrote:


On Fri, 07 May 2004 08:27:32 -0400, Andrzej Lewandowski wrote:

| Swego czasu spodziewano sie ze komputery dokonaja rewolucji w
| nauczaniu matematyki - patrz jezyk Lego i filozofia wokol niego
| zapoczatkowana przez Paperta (http://www.papert.org/) w nie byle
| jakiej organizacji, bo MIT. Jakos wszakze do rewolucji nie doszlo, a
| jezyk Logo pokryl sie kurzem zapomnienia.

Niestety (a moze nie niestety, bo mam do tego jezyka pewien sentyment) nie
jest to prawda w Polsce. Tzn. nie chodzi mi o rewolucje, ale o kurz
zapomnienia. Pare miesiecy temu pomagalem kolezance, ktora na studiach
(pedagogika) musiala zdawac egzamin z logo. Jest wiec jakas tam szansa, ze
przynajmniej kilka osob po tej uczelni bedzie tego dalej nauczac, bo zdaje
sie tyle z informatyka mieli doczynienia. Logo wiec tak szybko nie zaginie


Owszem, ale stal sie tzw. "jezykiem niszowym", znanym i uzywanym
przez niewielka grupe ludzi. Daleko mu do "rewolucyjnego narzedzia
do nauczania".


:-). Zreszta nauka logo dzieci nie jest zlym pomyslem, jezeli robiona jest
z glowa. Jest nawet taka fajna ksiazka po polsku (tlumaczenie, rzecz jasna)
"geometria zolwia" Abelsona i A.diSessa. Za pomoca logo uczy sie geometrii
i to wcale nie takich elementarnych rzeczy! Z tekstu na okladce:
"Matematyczny tekst na poziomie licealnym dla powaznych matematykow i tych,
ktorzy lubia zagadki matematyczne. Ta ksiazka dowodzi, ze grafika zolwia to
nie tylko zabawka dla dzieci". Wiekszosc ksiazki jest jednak raczej dla
starszych licealistow i studentow. Jest nawet spory rozdzial o ogolnej
teorii wzglednosci z punktu widzenia zolwia (chociaz az tak frywolnie tego
nie tytuluja).


Owszem, rozne ciekawe rzeczy mozna robic, sam jestem entuzjasta
StarLogo. No, ale znow: zadana rewolucja.

No i wlasnie: trzeba robic "z glowa" co przy wykszatalceniu
nauczycieli takim jakie jest byloby dosyc trudne.

A.L.

Wyświetl resztę postów



Temat: Żłobek przy parafii
Wlasnie, dla kogo nowosc dla tego nowosc. Ile ja juz widzialem kosciolow
rzymskokatolickich z przedszkolem i osobna nauka dla dzieci lub zlobkami. Tyle,
ze w Ameryce. Moze Europa jest do tylu.

No, ale moze sie to jakos rozprzestrzeni latwiej. Wyświetl resztę postów



Temat: GOCŁAW ISKRA (Mostostal Ivest) cz.II
Mam wrażenie ze ty zyjesz w innym świecie ! Nauka dla dzieci ? Zajęcia sportowe
? Tu jest Gocław Tu zabiaja sie bejzbolami i wali w żyłe heroine na klatkach
schodowych. Wyświetl resztę postów



Temat: szantaż
Jedyneczki w zerowce? Chyba przesadzasz.Do czwartej klasy żadnych ocen się nie
stawia. Mało, jak widzę, interesujesz się nauką swoich dzieci,skoro tego nie
wiesz. Nie chcesz , nie dawaj. Nikt Cię nie zmusza.A to, ze nienawidzisz
nauczycieli widać po ortografii;-) Wyświetl resztę postów



Temat: Szwecja, wysmiewana przez grono antyfeministow
No to pewniejest stez inna Szwecja. Ja mieszkam tu od 18 lat i moge Ci
zareczyc, ze widzialem szczerbatych zswedow. Chyba wiesz, ze opieka
stomatologiczna jest tutaj sprywatyzowana i kosztuje. Ja do stomatologa jezdze
do Polski - zarowno taniej jak i o niebo LEPIEJ. Z nauka- moje dzieci mosialem
w domu doksztalcac, bo po szwedzkiej szkole bylyby jak tlumoki, ani be, ani me,
ani kukuryku. Szwecja sprawdz sie na szrednim poziome, jezeli chvcesz cos
wiecej musisz samemu to wypracowac. WE szkolach jest rownanie do najnizszego
(zeby nie byc posadzonym o dyskryminacje)zamiast do lepszych. A dzieci
szwedzkich elit chodza do szkol prywatnych, czesto zagranicznych, wiec o zadnej
rownosci nie moze byc mowy. I zeby nie bylo niedomowiem - ja naleze do
finasowej elity do tej czesci spoleczenstwa (ok3-5%)ktora zarabie powyzej 60000
SEK miesiecznie(netto). I doceniam to, ze moge w tym kraju to robic. Ale
jednoczesnie mwienia i Szwecji jako o kraju rownym dla wszystkich jest totalna
pomylka. Owszem, jest rowny jezeli masz male potrzeby i jestes zyciowym
minimalista. A co do dyskryminacji to wg mnie kobiety tutaj mino calej swojej
ideologi sa duzo bardziej dyskryminowane (rowiez mentalnie!) niz w innych
krajach europejski. Szwecja to doskonaly przyklad jak kraj moze zbudowac na
zewnatrz swoj idealny obraz, ktory tak odbiega od rzeczywistosci. I jak duzo
ludzi (lacznie ze szwedami) w niego wierzy. Ale w tym wypadku wiara nie czyni
cudow. Natomiast jak ktos chce przezyc zycie bezproblemowo i w duzej mierze na
koszt innych (przy jednoczesnych ograniczonych wymaganiach)Szwecja jest jakims
wyborem. Ale nie wzorem do nasladowania. Wyświetl resztę postów



Temat: Inka Play Blue City - ostrzezenie dla mam
Inka Play Blue City - ostrzezenie dla mam
Moje Drogie,

w deszczowy piatek postanowilam z Jasiem (2 lata i 6 miesiecy)
wybrac sie na plac zabaw do Blue ity. Mieszkamy niedaleko i stad
pomysl. Na Ochocie nie ma takich miejsc do zabawy pod dachem, wiec
postanowilam sprawdzic, zwlaszcza , ze rok temu bylismy w Kolobrzegu
na placu zabaw przy Centrum Sportowym i Jas bawil sie doskonale
wsrod pilek, materacy etc. Wyprawa do Inka Play to jednak niestety
jedno wielkie rozczarowanie... Ciemno, ponuro i brudno. Panie
znudzone i w ogole nie zajmujace sie placem zabaw. Kacik dla
maluchow nie byl chyba sprzatany od tygodnia. Zabwki zniszczonie i
mega niebezpieczne. Bramka oddzielajaca to miejsce od pozostalej
czesci jest metalowa i latwa sie o nia uderzyc. KKable wystaja bez
zadnego zabezpieczenia z tego koszmarnego pirackiego statku. Dla
maluchow nie ma nic. Zaznaczam, ze zadzwonilam tam wczesniej
pytajac, czy to miejsce jest dla takich maych dzieci tez czy dla
starszakow. Pani zapewniala, ze absolutnie dla maluchow jest
wszystko dostosowane. Plac jest wyposazony w maszymy do gier
(!!!!) . Bardzo przydatna nauka dla dzieci.... zwlaszcza, ze maszymy
te mowia albo po abielsku albo (samochodzik) po ... japonsku. Glosno
bylo strasznie. Sklepik z jedzeniem oferuje fryki, hot dogi etc..
zdrowa zywnosc... to miejsce nie ma nic wspolnego z placem zabaw dla
dzieci tylko przypomina spelune.
Na dodatek Panie, ktore tam urzeduja tak bardzo sie przejmuja swoja
rola, ze byly przekonane, ze wozek stojacy przy wejsciu jest moj,
mimo, iz chwile wczesniej wlascicielka wozka prosila je o
przypilnowanie i pytala, czy moze ten wozek pod ich nadzorem
zostawic. Mooglam go zabrac i zniknac...
Suma sumarum odradzam.. Zaluje, ze na Ochocie nie ma takiego Edukao
czy czegos w tym rodzaju.
pozdrawiam,

Beatle1
Wyświetl resztę postów



Temat: "bunt dwulatka" kiedy ???
Witaj. Mam 3 dzieci, więc może Ci trochę pomogę.

Moja podstawowa rada to, że maluchy muszą mieć nonstop zajęcie - wiem to
trudne, ale wtedy nie mają czasu na wściekanie się.

Moje córeczki mają - Jula 3.5 , Oliwia 2lata i 2m-ce - największy "bunt"
przeżywa Oliwka o czym możesz przeczytać w Moja córka wyjeżdża mi z bańki.

Jest i zazdrość i "walka " o mamę - np. spychanie z kolan, wyganianie siostry ,
bicie , było gryzienie i itp.

Jest i wielka miłość i wspaniała zabawa.

Co można robić z roczniakiem ?

Ja dawałam farby i oczywiście dwa jednakowe kubki i pędzle, przebierałam córy i
stawiałam im lustro , czytałam ksiązki, turlałam do nich piłkę, a
przedewszystkim ćwiczyłam i śpiewałyśmy, pokazywałyśmy wierszyki, udawałyśmy
zwierzątka.

Co do ćwiczeń - kładłam maluchy i łaskotałam na zachętę,chodziły w kółko na
palcach łapiąc się za nos, uszy, głowę,przykręcają żaróweczki lub zbierają
grzybki z podłogi lub gwiazdki z nieba, myją szybki lub niby zamiatają podłogę
i zerkają do tyłu co słychać potem machanie nogami i rowerek .

Robię z nich ciasto , albo one z siebie - czyli łaskocząc po brzuszku sypiemy
mąkę, wbijamy jajko i rozsmarowujemy jajeczko - to wszystko ,czyli dziecko
wałkujemy i 'do pieca'. Ciasto musi samo zapukać, że się upiekło i teraz
sprawdzamy je patyczkiem , wąchamy , kroimy i zjadamy - b.delikatnie
podgryzając.

Ta zabawa to dobra nauka dla dzieci - zbiża je ze sobą i uczy ,że gdy zrobię
rodzeństwu coś za mocno to nie będzie zabawy tylko łzy i żal. Wyświetl resztę postów



Temat: A widziałyście to?
Debilne? Przesada?
A nie jest przypadkiem przesadą, że każda niemal lalka posiada w
zestawie smoczki czy butelki? To jest dopiero nauka dla dzieci- a
dzieci uczą się bawiąc.
Wyświetl resztę postów



Temat: My już po zakończeniu roku szkolnego Hurraaaaa!!!!
Ja też się cieszę z wakacji- przez cały rok szkolny trochę się
stresuję nauką moich dzieci.Ale dziś okazuje się, że nie ma po co.
Wyniki bardzo dobre. Teraz czekają nas 72 dni wolności.Aż się boję
czy damy radę... Wyświetl resztę postów



Temat: nauka angielskiego (dzieci)- od kiedy?
nauka angielskiego (dzieci)- od kiedy?
pytam, bo nie wiem- kiedy dzieci w Holandii zaczynaja sie uczyc
angielskiego w szkole?


Wyświetl resztę postów



Temat: Trudna decyzja
Również polecam opcje A
Mam Szymka w III klasie,
Julka w I klasie, więc to przerabiałam.
U mnie modna jest szkoła w następnej dzielnicy, choć państwowa
Dzieci do tamtej szkoły trzeba zapisywać rok wcześniej.
A potem okazuje się, że dzieci w I klasie mają system zmianowy;
1-tydzień na 8.00 na zmianę
2-tydzień na 14.00-17.00
Pytania: jak ułożyć zajęcia dodatkowe,
co zrobić z dzieckiem do 14.00,
jak rozwiązać sprawę dojazdów przy 2 dzieci i mijającym się planie lekcji,
jak dzieci po południu przyswajają material,
jak można zachować poziom nauczania przy takim przeładowaniu,
gdzie szukać zeszytów, gdy będzie dziecko chore,
co z kolegami po szkole.
w wyniku analizy Szymek poszedl do osiedlowej szkoły
i to była najlepsza decyzja
Plusy; po pierwszym miesiącu zaczął sam chodzić do szkoł i z,
koledzy są na każdym rogu, jest z kim się pobawić,
rodziców znam, bo spotykam na codzień,
okazał się wysoki poziom w ich klasie i bardzo dobra wychowawczyni,
szkoła w międzyczasie podciągnęła się w zajęciach pozalekcyjnych
program "otwarta szkoła",
Przy Julku nie mieliśmy wątpliwości.
Szkoła była przesądzona, natomiast wybraliśmy nauczyciela.
Było 5 nauczycielek, a 2 klasy pierwsze.
Rodzice więc zdecydowali, które Panie będą kierowały nauką naszych dzieci.
Jedna sprawa wydaje mi się najistotniejsza: WYCHOWAWCA
Polecam wywiad w wybranej szkole która z nauczycielek jest najsensowniejsza dla
Twojego dziecka, tak żeby ją polubił i polubił szkołę.
Kżdy nauczyciel jest inny i innym dzieciom się podoba: wymagający lub matkujący.
Ale musi to być dobry pedagog.
Szkoła jest ważna, ale w każdej szkole są lepsi pedagodzy
i tacy co sobie nie radzą. I dlatego jedne klasy są lepiej wyuczone,
a inne mają ciągłe problemy wychowawcze i niestarcza czasu na naukę.
Mam nadzieję, że dobrze wybierzesz, bo jak Ty się porozumiesz z nauczycielem,
to i Twoje dziecko nawiąże dobry kontakt z nauczycielem i klasą.

pozdrawiam
lamek
GG 1599932


Wyświetl resztę postów



Temat: Jak to jest z tym spaniem?:(((
Witam,

mój Jaremuszka miał taki moment, że zasypiał około 22.00, a budził się około
23.30 - kiedy tak zaczął zaczęliśmy być zbyt zmęczeni na życie ogólnie i
stwierdziliśmy, że trzeba coś z tym zrobić. Nie wspominam o problemach z
drzemką popołudniową, wstawaniem przed słońcem, jego rozdażnieniu z powodu
niewyspania i neregularności, itp.

Sięgnęliśmy po książkę, którą rekomendowali nam znajomi: "Każde dziecko może
nauczyć się spać" (jest na Merlinie i pewnie na serwisach aukcjynych -
niedroga). Zazwyczaj nie znoszę podręczników w stylu: przykład - porada,
pytanie - odpowiedź i wszystko będzie pięknie, ale byliśmy zrozpaczeni.

Sposób jest bardzo prosty - trochę silnej woli i żelazna konsekwencja + stres
na początku. Po tygodniu mój 'niezasypiajek' nabrał nowych zwyczajów: rano ok.
7/8 pobudka, drzemka około 1godz. około 13.30, po kąpieli około 20.00 do łóżka
i przesypia całą noc - naprawdę. A ma już 2 lata i 2 miesiące.

Gdyby ktoś powiedział mi wcześniej, że można malutkie dziecko w wieku około 1,5
roku położyć do łóżeczka rozbudzone, pogadać do niego, trochę poczytać i iść
sobie, a ono zaśnie, poweidziałabym - wariat, nie wierzę. Ale tak jest z moją
żabką, czasem zasypia prawie od razu, a czasem leży sobie, gada do misiów i
żyrafy, odwiedzam go co jakieś 10/15 aż zaśnie (wieczorem tak potrafi się bawić
do godziny, ale w łóżeczku, zrelaksowany, a my jemy spokojnie obiadokolację)

To, co proponuje ta książka, jest bardzo efektywne, ale na początku kosztuje
rodziców bardzo dużo stresu. Ja po pierwszej próbie, kiedy to mój Jaremka wstał
w łóżeczku, wyciągał rączyny, płakał i nawet zmobilizował sie do 'mamamama',
wymiękłam, poryczałam się i było znowu noszenie, budzenie się, noszenie, zabawy
w nocy... Po około tygodniu, znowu spróbowaliśmy - pierwsze trzy dni były
okropne, a potem już ok. A po tygodniu, jak wspomniałam, mój synek stał się
profesjonalistą w samodzielnym zasypianiu.

Brzmi to może sadystycznie, ponieważ podaję duży skrót z opisem stresu
rodziców; dziecku też nie jest łatwo, ale chodzi o to, aby nauczyło się, że
można być samemu przez chwilę (często się do dziecka zagląda, ale nie bierze
się go na ręce) i że to nie jest złe - taka mała nauka samodzielności. Dzieci
bardzo szybko się uczą, że mama czy tata nie opuszczają ich, ale są obok.

Dobra, nie będę już się dalej rozpisywać.

Naprawdę polecam tę książkę jako bezcenną pomoc - u mnie i u znajomych zdała
egzamin na 100%

Pozdrawiam,

Basia Wyświetl resztę postów



Temat: szukam książki...
Czy chodzi Ci o metodę G. Domana? Nauka czytania dzieci malutkich a także
wykorzystywana w nauce czytania dzieci niepełnosprawnych Wyświetl resztę postów



Temat: KIDABION I MAGNEZ Z WIT.B6
do "mkolaczynska"

Mój 4,5 letni synek (właściwie 5 letni , bo 16.01. kończy 5 lat), rozwija mowę
b.ładnie ale jak na mój gust trochę za wolno. Na moje (matczyne)
przeczucie "zmusiłam" lekarzy do zbadania słuchu. Poszłam w końcu prywatnie ,
bo w państwowych metody badania za pomoca słuchawek i wrzucania klocków nie
sprawdzały się. Mało tego słyszałam ciągle, że nauka małych dzieci tej metody
trochę potrwa. Ostatecznie sama astwierdziłam, ze mały nie zawsze od razu
reaguje na polecenia. Czasem słyszy b.dobrze a czasem musiałam powtarzać kilka
razy. Panie w przedszkolu tez zwróciły uwage, że czasem odnoszą wrażenie jakby
Mały nie słyszał dobrze. Na badaniu okazało się, ze ma coś z ciśniemniem (to co
opisywałaś). Laryngolog dopatrzył przerostu 3 migdała i 2 bocznych. Diagnoza -
wycięcie 3 i przycięcie 2 bocznych. Jednkaże najpierw laryngolog chce próbować
farmakologicznie za pomoca kropli przez miesiąc. Moja obserwacja - moje dziecko
przy tych kroplach ma non stop zielono-żółtą wydzielinę z nosa, ale nie
choruje!!! Normalnie to był prawie non stop na antybiotyku, chorował powyżej 8
razy w roku - to jest podobno wyznacznikiem wycinania miogdałków. Moje matczyne
przeczucie mówi, ze powinnam wyciąc jak najszybciej, że jest to własnie główny
problem wolno rozwijającej się mowy. Wewnętrznie czuję wręcz niepokój, że
pozwoliłam larungolog czekac jeszcze przez miesiac. Co robić? Zaprzec sie i
ruszać "do boju"? W końcu to jest laryngolog i chyba wie co robi???? Moje
dotychczasowe spotkania z lekarzami bardzo podważyły autorytet lekarzy jako
mądrych i wiedzących co mają robić ludzi. Co robić?????? Wyświetl resztę postów



Temat: Dlaczego tak mało szkół angiels dla małych dzieci?
kinkygirl - to było tylko takie porównanie. Wiadomo że rodzic płaci, ale to
dziecko korzysta. Więc porównując dziecko do klienta zrobiłam to celowo,
ponieważ to dziecko jest tutaj korzystającym, chociaż nie kupującym. Trochę
uprościłam tą sytuację. W przypadku dostosowywania oferty pod klienta bierze
się pod uwagę jego potrzeby, nie tylko te które czuje w danym momencie, ale
także te które mógłby poczuć np. po zapoznaniu się z tym co mu się już oferuje.
W sytuacji nauczania dziecka to wygląda tak, że dziecko jeszcze nie zdaje sobie
sprawy z korzyści jakie otrzymuje - to rodzic mu to wszystko funduje - jest to
taki prezent, z którego dziecko tak naprawdę skorzysta dopiero w przyszłości. A
ponieważ to potrzeby dziecka i jego korzyści w związku z zakupem muszą być
przede wszystkim brane pod uwagę, to kiedy się dostosowuje ofertę programową
należy myśleć o dziecku trochę jak o kliencie. Porównując to do oferty szkół
jezykowych dla małych dzieci chodzi mi oczywiście o plan nauczania, materiały
dostosowane do wieku oraz stopnia zaawansowania oraz odpowiednie podejście
nauczyciela. Zresztą w podejściu marketingowym ofertę dostosowuje się na
bierząco pod klienta, od czasu do czasu wyskakuje się z jakąś nowością. Dobry
marketingowiec stara się ciągle przykłuwać uwagę klienta, nie pozwoli mu
znudzić się ofertą i przejść do konkurencji albo zupełnie zrezygnować z zakupów
w danej "firmie". Wydaje mi się, że trochę takiego marketingowego podejścia
przydałoby się szkołom językowym oraz nauczycielom, którzy ją tworzą,
szczególnie nauczycielom małych dzieci. Ja tylko chcialabym tutaj dodać, że
małe dzieci wcale nie wymagają większych nakładów materiałów niż dorośli ale
zdecydowanie wymagają większego sprytu i koncentracji nauczyciela. Dzieci myślą
bardzo szybko a dorosłym czasem trudno jest za dzieckiem nadążyć. Nie mniej
nauka małych dzieci polegać powinna właśnie na nadażaniu za dzieckiem oraz
nakierowywaniu jego uwagi na to, co stanowi dla dziecka wartość edukacyjną.
Wyświetl resztę postów



Temat: jaka jestem - dylematy i niezgody
układ i próba interpretacji

1. Kim jestem 6 monet- Uważam się za sprawiedliwą i
wielkoduszną ale również daję się wykorzystywać innym
2. Jaką mam duszę zawieszony- Lubię stary porządek, nowe mnie
dziwi, szukam swojego przeznaczenia
3. Jakie mam myśli 4 monet- Mój umysł zajmują sprawy
materialne, myslę jak zapewnić byt rodzinie i co zrobić by żyło nam
się lepiej dramatem dla mnie by było brak finansów
4. Jakie mam pragninia rycerz kielichów - Nie patrzeć na
opinie innych o mnie i dzielić się tym czym mam
5. Jakie ideały sąd- realizowanie plkanów twórczych
6. Co mi sprawia problem giermek monet- nauka? dzieci?
(dzieci nie sprawiają mi problemów)
7. Kto mi szkodzi 4 mieczy- odgrodzenie się od ludzi?
8. co mi daje radość 2 monet- zabawa, dostawanie listów, i
nieprzejmowanie się życiem - uda się to dobrze nie uda drugie dobrze
9. co mnie smuci rydwanjakaś wewnętrzna siła zmusza mnie do
stałego poszukiwania zmiany zajęcia tak naprawdę nadal nie wiem co
chce robić w życiu i co jakiś czas mam nowe pomysły na siebie
10. moje powołanie kapłankaposiadam olbrzymią siłę
wewnętrzną, ludzie przychodzą do mnie się radzić i jestem żoną i
matką
11. moje działanie sprawiedliwośćnajbardziej w życiu bolała
mnie niesprawiedliwość dlatego staram się być sprawiedliwa wobec
innych
12. mój świadomy cel w życiu diabełżycie w luksusie, uleganie
pokusom? (żyję normalnie a każdy ulega jakimś pokusom)
13. moje przeznaczenie Q buławjestem dobrym przyjacielem,
doskonale radzę sobie w każdych okolicznościach, ale brak mi
cierpliwości
14. dokąd idę koło fortunybardzo dziwne ale losy bliskich
(kiedykolwiek) mi osób stale przeplatają się z moimi jakby los
kręcił kołem - ale jest to moja obserwacja natomiast nie wiem czy tu
o to chodzi.
15 dokąd dojdę 10 monet- do szczęśliwej rodziny.

Tak wygląda ten układ i moja "interpretacja" może wy macie jakieś
inne pomysły co do znaczenia kart? Wyświetl resztę postów



Temat: Lodowisko pod Zyrafa
Z tego co wiem ostatnio pisało w tygodniu od 8 do 13 a potem od 18
do nie wiem której, natomiast w weekendy to nie wiem jedynie nauka
dla dzieci jest chyba na 9-10 w soboty. Wyświetl resztę postów



Temat: basen - bezpieczenstwa brak !!
Kiedys ktos madry powiedzial...
"Cudze bledy macie przed soba...
a swoje za plecami"

Witam wszystkich zacnych KRYTYKÓW i ZNAWCÓW Ratownictwa Wodnego oraz
Nauki Pływania.
Widze ze znalazlem sie w doborowym towazystwie "Trenerow Plywania
Klasy Mistrzowskiej", "Instruktorow Ratownictwa" i "Bieglych
Sadowych do spraw ratownictwa".
Teraz kilka sprostowan...
Tak, W MAJU (do wiadomosci funci2) przyczyna smierci faceta w
jacuzzi byl rozlegly zawal serca (na podstawie ekspertyzy bieglego
sadowego). Ratownicy byli na miejscu i od razu podjeli akcje
ratownicza za co po opadnieciu emocji zostali pochwaleni przez
zespol medyczny. To o czyms swiadczy, prawda??!!

Druga sprawa to bezpieczenstwo i ingerencja osob z zewnatrz.
Co roku oraganizowany jest kurs na Mlodszego Ratownika (dla nie
wtajemniczonych PROWADZONY przez INSTRUKTORA RATOWNICTWA). Od razu
wyprzedze fakt i powiem ze kursy te nie sa prowadzone przez
osoby "zaprzyjaznione" gdyz za kazdym razem prowadzi to inny
czlowiek z roznych oddzialow terytorialnych WOPR. Wiec jest
ingerencja osob trzecich i to nie byle jakich ktorzy jak do tej pory
nie mieli zastrzezen do pracy Ratownikow.
Kiniasrinapierdzina (przy okazji CUDOWNY login, moje szczere
GRATULACJE) to ze Instruktor odchodzi od grupy ze oznacza ze jest
bez opieki, przeciez na plycie basenu poza nia sa inne osoby ktore
obserwuja (RATOWNICY) i gdybys kiedyklwiek miala do czynienia z
nauka plywania (dzieci z deska do nauki plywania potrafia same sie
utrzymac na wodzie dlatego nie maja rekawkow) albo praca Ratownika
wiedziala bys ze sa okreslone umowne sygnaly ktorymi sie daje znac
ze bedzie potrzebne zwiekszenie uwagi w danym sektorze.

Ostatnia sprawa... latwo jest oceniac prace innych ludzi.
kiniasriniapierdzina nastepnym razem proponuje napisac oficjalne
pismo do dyrektora zawierajace konkretne dane (dzien, godzina, osoba
prowadzaca zajecia) a nie wyzalac sie na forum jaki to swiat jest
nie dobry, zly i paskudny a Ciebie nikt nie lubi. A wogole to
najpierw zapraszam Cie i Was wszystkich KRYTYKOW to przepracowania
kilku godzin spolecznych a pozniej oceny. Jestem przekonany ze
inaczej byscie spiewali.
Na tym koncze gdyz i tak juz za duzo czasu Wam poswiecilem a na
temat "SKANDALICZNEGO STANDARTU" stania i rozmawiania, wylegiwywania
sie itp. nie bede sie wypowiadal gdyz to zenujace jest czytac o
takich zarzutach stawianych przez osoby nie zwiazane z zawodem.
Wezcie sie ludzie za swoje sumienia jak macie takie czyste!!!! Wyświetl resztę postów



Temat: absolwenci LO nr....
Studenckie Biuro Korepetycji <<< Sigma >>>
Masz problemy z nauka, Twoje dzieci mają problemy z nauką.
Zadzwoń do Nas.
My Ci pomożemy.
Szybko tanio profesjonalnie i BEZSTRESOWO.
www.korki.lodz.prv.pl Wyświetl resztę postów



Temat: Czystki w szkole w Maslowie
Liczymy, że nareszcie nauczyciele zajmą się nauką naszych dzieci a
nie tylko plotami i intrygami inicjowanymi przez z-cę. Wyświetl resztę postów



Temat: PIS wychowa moje dzieci? Na kogo?
Droga Nat,
1. Mnie również podoba się eksponowany na każdym kroku partiotyzm Amerykanów,
nie mam nic przeciw, żeby Polacy bardziej i częściej kochali naszą Ojczyznę.
2. Jednak inicjatywa PIS ma, moim zdaniem, niewiele wspólnego z patriotyzmem,
dla mnie to kolejny pomysł na stworzenie paru etatów dla swoich kolesi. Nie da
się ręcznie, administracyjnie, odgórnie, poprzez jakąkolwiek instytucję rządową
wychować narodu, szczególnie młodzieży. To rola rodziców i szkoły, w tej
właśnie kolejności. Taki pomysł bardzo mi się znowu kojarzy z jedynie słuszną
doktryną PZPR-u, myślałem, że już do tego nie wrócimy.
A, i krytykowana przez goscia z PIS wizja patriotyzmu jako Polaka na bijącego
się o Ojczyznę wcale dla mnie nie jest staroświecka, gdyby wróg stanął u bram
byłbym dumny, gdyby moi synowie poszli w okopy.
3. Nie chcę, by polski patriotyzm oznaczał ultra-katolicko-rydzykowe
postrzeganie polski i świata, dla mnie to postawa anty-polska. Te wartości
uniwersalne, jak sama piszesz, są niestety dla Rydzyka i Jurka zdaje się inne,
niż dla wielu ludzi jak ja myślących liberalnie. Choć nie lubię "pedałów" to
nie widzę powodu, żeby nie mogli manifestować, jeśli mają ochote. Więc jeśli
uniwersalność ma oznaczać akceptowanie wszystkich pod warunkiem, że myślą tak,
jak urząd d/s moralności, to ja dziękuję za taką lekcję patriotyzmu.
Dlatego jeśli Polska ma być Polską Rydzykową to najważniejszą moją inwestycją
jest nauka moich dzieci j. obcych, niech idą w świat i nie sluchają tych bzdur
nawiedzonych moralistów.
4. Ostatnie - takie pomysły mają chyba zastąpić ludowi pracę rządu nad poprawą
dobrobytu narodu, wg. zasady "igrzyska zamiast chleba". Dla mnie rząd i PIS
powinien skupić się nad "znacząco niższymi podatkami dla każdego", o czym
trąbili w kampanii i paroma rzeczami z "tanim państwem" na czele. N arazie trwa
zagarnianie stołków wg zasady TKM, potrzeby narodu zaś sprowadza się do takich
inicjatyw. Żenada.

pozdrawiam
Wyświetl resztę postów



Temat: PIS wychowa moje dzieci? Na kogo?
Zaiste, Drinks
>> 2. Jednak inicjatywa PIS ma, moim zdaniem, niewiele wspólnego z patriotyzmem,
>> dla mnie to kolejny pomysł na stworzenie paru etatów dla swoich kolesi.

Toteż, jak pisałam, nie ma się czego bać. Kolesie obejmą swoje posady radośnie,
bez większych jednak efektów w praktyce. Będą gadać, mądrować się (słowo
pożyczone od babci ze Lwowa), bić pokłony tym i owym, a nasze dzieci spokojnie
żyć będą dalej w świecie z zupełnie innej bajki, nieskalane
ultra-katolicko-rydzykową indoktryną.


>> Nie da się ręcznie, administracyjnie, odgórnie, poprzez jakąkolwiek
>> instytucję rządową wychować narodu, szczególnie młodzieży. To rola rodziców i
>> szkoły, w tej właśnie kolejności.

Ba, no nie da się, dlatego jak pisałam, znowu jest od dupy strony. Ale
wychowywanie kogokolwiek na porządnego Polaka choć zaczyna się w domu i
kontynuuje w szkole - mogłoby być wsparte przez państwo będące tym razem - z
dokładnie tej samej bajki, co wychowywana w tym państwie młodzież. W tym
miejscu, z trudem, ale znajduję wspólny mianownik między pomysłem PiSu, a moim
rozumieniem potrzeby wyjścia z marazmu wartości nazwijmy to ... niepartykularnych.

>> Te wartości uniwersalne, jak sama piszesz, są niestety dla Rydzyka i Jurka
>> zdaje się inne, niż dla wielu ludzi jak ja myślących liberalnie.

No to nie są już uniwersalne :) Liberty and justice for __all__.

> Dlatego jeśli Polska ma być Polską Rydzykową to najważniejszą moją inwestycją
> jest nauka moich dzieci j. obcych, niech idą w świat i nie sluchają tych bzdur
> nawiedzonych moralistów.

Dzięki tak myślącym, jak Ty - mam pracę ;-)

Serdeczności
Nat Wyświetl resztę postów



Temat: Sąd: ksiądz nie znęcał się nad dziećmi, tylko k...
Dobra nauka dla dzieci
No i zaufanie do systemu sprawiedliwości utrwalone bardzo skutecznie... Będzie
procentowac w przyszłości. Wyświetl resztę postów



Temat: Papa Ratzi w hitlerjugend.
Traszor, dobrze porównałeś z tą nauką religii
dzieci zawsze są biedne, szczególnie gdy są ogłupiane w rozwoju przez dorosłych Wyświetl resztę postów



Temat: Nauka małych dzieci na pianinie
Nauka małych dzieci na pianinie
Uczę prywatnie dzieci gry na pianinie, keyboardzie, zajęcia łączę z zabawą,
śpiewem, malowaniem. Mogą być dzieci, które jeszcze nie potrafią czytać.
Pozdrawiam Wyświetl resztę postów



Temat: Mieszkańcy pytają, radny Stachera odpowiada
Podpisuje sie pod powyższym pytaniem.... co dalej z nauką naszych dzieci, jak
długo mają sie jeszcze uczyc w budynku przy ul. Powstańców który mało
przypomina szkołe i to z wielu powodów. Wyświetl resztę postów



Temat: Prezerwatywy proszę. A dowodzik osobisty jest?
Zgodnie z nauką kościoła
Dzieci mają się pyeprzyć bez użycia gumek, jak nakazał naczelny czarnoksiężnik. W czym jesteście lepsi od talibów, katolscy hipokryci?

Wyświetl resztę postów



Temat: chiński-gdzie w krakowie nauka dla dzieci
chiński-gdzie w krakowie nauka dla dzieci
gdzie w krakowie można zapisać dziecko - 6 lat na chiński
dziękuję Wyświetl resztę postów



Temat: Uczenie 5-latkow religii
Dla mnie nauka religii dzieci jest poprostu niesmaczna. Dzieciom,
które są za małe aby samodzielnie odróżniać prawdę od fikcji, które
z ufnością i poczuciem autorytetu patrzą na dorosłych, wciska się do
głów mity i bajki przedstawiając je jako niepodlegające dyskusji
prawdy. I warunkuje się je psychologicznie przeciwko podważaniu ich
w przyszłości.
Potem każdy sam musi mozolnie się z tego bagna wygrzebywać - i
wiekszość ludzi się jakoś wygrzebuje, ale blizny po tym dziecięcym
warunkowaniu pozostają.
Hipokryzja ludzi którzy z jednej strony nazywają się wierzyącymi,
ale z drugiej strony nie przestrzegają zasad wiary (i dobrze że nie
przestrzegają bo te zasady są chorym reliktem i normalny człowiek
żyjący w dzisiejszym społeczeństwie nie mógłby ich w 100%
przestrzegać nie popadając w szaleństwo) jest najcięższą chorobą
trawiącą naszą kulturę.

Z jednej strony normalni (nie mówię tu o dewotach) ludzie zwykle
mają dość liberalne podejście do seksu i antykoncepcji, mało mówią i
myślą o bogu, do kościoła chodzą nieregularnie, traktują go bardziej
jako uroczyste miejce do ślubów i pogrzebów niż jak dom boga.
Przecież gdyby wydarzenia opisane w biblii i nauczania kościoła
miały być prawdziwe (w co chyba każdy normalny człowiek gdzieś w
środku wątpi) to życie powinno wyglądac zupełnie inaczej - bardziej
tak jak w muzułmańskich teokracjach niż jak u nas.
Zatem mało kto tak naprawdę w to wszystko wierzy. Jedyne co
utrzymuje kościół w centrum duchowego życia i czyni go stałym
elementem kultury to właśnie to dziecięce warunkowanie które nie
pozwala ludziom swobodnie mówić o tym w co wątpią, albo w ogóle
zniechęca do rozmyślań i rozmów nad religią, aby nie
naruszyć "sacrum". No i warunkowanie to powoduje, że dorośli swoje
dzieci też będą warunkować. Może nie bezpośrednio, bo trudno by im
było zachować poważną twarz gadając jakieś bajki w które sami
wątpią, ale od tego są wykwalifikowane szerego zdewociałych
katechetów. Wyświetl resztę postów



Temat: Majorka rodzinne wczasy z językiem angielskim
Majorka rodzinne wczasy z językiem angielskim
Co myślicie na temat wczasów rodzinnych w tym nauka dla dzieci obcego języka.
Czy to dobry pomysł? Wyświetl resztę postów



Temat: do stachu34
Ja przeżywam, bo nie dość, że pomogłam jej dostać się do ogólniaka - to
zawaliła dwa lata nauki przez chroniczne wagary. Wychodziła do szkoły i nie
docierała. Jak przekonasz 17-nastolatkę, że musi chodzić do szkoły, jeśli ona
nie chce???? Wstydu się najadałam na zebraniach, problem dotyczył również mnie
(bo to moje dziecko) i czułam się winna tej sytuacji(co zrobiłam źle?)
Chodziłam do psychologa po porady itp. Byłam bezsilna, a jeszcze do tego
problem z mężem. Na szczęście opamiętała się, ale w tej szkole nie chcieli jej
widzieć. Poszła do Sorbony, zrobiła 3 klasę z zaliczeniem pał z drugiej w jeden
rok. Egzaminy na koniec każdego semestru z każdego przedmiotu. Do tego dość
wysokie czesne (szczęście, że wtedy miałam jeszcze pieniądze)Potem 4 już
normalne czesne i matura. Droga krzyżowa to była dla mnie. Tym bardziej, że
córka zawsze przerzuca część swojej pracy na mnie i angażuje mnie do pomocy -
referaty, recenzje itp. Sama do tego doprowadziłam i nie mogę nagle powiedzieć
dość, bo za bardzo mi zależy. Wiem, że nie jest to zdrowy układ, ale u nas nic
nie jest normalne. Często zazdrościłam innym rodzicom, że nie mają problemów z
nauką ich dzieci. Mnie rodzice nie pomagali w niczym, wiedziałam, że muszę
liczyć tylko na siebie.Czy to było lepsze, nie wiem do końca.
Na plus można zaliczyć to, że biegając po internecie, czegoś tam się uczę,
poznaję nowe dziedziny wiedzy i mój mózg nie popadł w stan katatonii.Dlatego ta
pieprzona matura jest wreszcie końcem pewnego trudnego etapu edukacji szkolnej
i życiowej.
P.S. Gratuluję wspaniałych ocen.

P.P.S. Ponieważ ja nie miałam problemów z nauką, tym bardziej czułam się bez-
radna wobec jej zachowania, problem był mi obcy.

POZDRAWIAM
Wyświetl resztę postów



Temat: Którą szkołę rodzenia na inflanckiej polecacie?
ja chodziłam do Beaty Szol i było ok.
głównie zajęcia teortyczne chociaż też trochę ćwieczeń, nauka masażu dla mężów,
nauka przebierania dzieci na lalkach, a ostatnie zajęcia to wizyta w szpitalu. Wyświetl resztę postów



Temat: Prywatne przedszkole dla dzieci z wadą słuchu
sislejka napisała:

. Dzieci z wadą słuchu, któr
> e
> trafiają do integracyjnych szkól czy przedszkoli, nie bardzo
odnajdują się
> zarówno w Świecie slyszących jak i Głuchych.

A skąd takie przeświadczenie? Mój syn świetnie się odnajduje w
świecie słyszących.

Należy stworzyć im naturalne
> warunki rozwoju, aby w ogóle można było mówić o jakichś postępach.

Przebywanie we własnym gronie to nie są naturalne warunki rozwoju.
A największe postępy robią zapewne dzieci w szkołach masowych.

Nie uważam
> aby akurat metody montessoriańskie były ku temu najlepszym
krokiem.

To poczytaj więcej o metodzie i może się do niej przekonasz. Stawia
na samodzielnośc i indywidualny rozwój.

Nie
> zapominajmy, że dziecko rodzące się z wadą słuchu ma szereg
możliwości-pod
> warunkiem, że rodzice otworzą mu ku temu te przysłowiowe drzwi.

No właśnie. I drzwiami tymi powinny byc zwykłe szkoły z odpowednią
kadrą a nie szkoły specjalne tylko dla dzieci niedosłyszących.

Dziecko w
> przedszkolu dla dzieci z wadą słuchu nie zamyka się na osoby
słyszące.

? Obawiam się, że jednak od początku ma mniejszy kontakt ze
słyszącymi równieśnikami, którzy mówią szybciej i mniej wyraźnie i
nie cackaja się

> Podstawowym aspektem, na którym mi zależy jest stworzenie
indywidualnego
> programu pracy dla każdego z dzieci, aby mogło posługiwać się
językiem mówionym

Nauka wśród dzieci słyszących to świetny trening mówienia


> ,
> być dobrze rehabilitowanym oraz żyć w środowisku słyszących!!

Jak wyżej. Rehabilitacja to nie tylko zajęcia z pania przy stoliku.
To nauka funkcjonowania wśród słyszących rówieśników.
Aby żyć w środowisku słyszących nie można się od niego od początku
izolować.

Moim zdaniem pomysł jest szczytny, ale chybiony. Rozwiązaniem jest
otworzenie małego przedszkola z 'różnymi' dziećmi i zatrudnienie
dobrej kadry. I ja naprawdę polecam montessori, choć wiem, że
szalenie trudno jest otworzyć przedszkole montessori, bo trudno
znależć nauczycieli wyszkolonych w tej metodzie.

Wyświetl resztę postów



Temat: kiedy chodzik???
Słyszałam, że chodziki to nienajlepsza nauka chodzenia. Dzieci uczą się chodzić na paluszkach, nie chcą póżniej chodzić same. Co prawda jest to dla mamy bardzo wygodne, bo jest chwila wytchnienia, ale niewiem czy warto?

Pozdrowionka Wyświetl resztę postów



Temat: Jak sie dzieci robi?
> A jak bys sobie dala rade z ogarnieciem literatury czy historii amerykanskiej?
> Geografia tez jest inna,ze o jezykach obcych nie wspomne.
jestem geologiem, wiec opaniwywanie geografii zarowno pod wzgledem hipsometrii
jak i zloz nie stanowi dla mnie wiekszego problemu. jezyki dziela sie na te,
ktore znam i te ktorych nie znam, na szczescie dzieci ucza sie wylacznie tych,
ktore znam, poza tym akurat jezyki to w ogole swietnie im ida. Lierature
amerykanska jak bym musiala to bym ogarnela, ona ma kilka wiekow mniej niz
europejska

na prawo z duza checia chodzilam na studiach jako WDW do nieodzalowanego
Falandysza, o stosunkach miedzynarodowych wiele nie wiem ale tu zakladam ze
trzeba sie interesowac polityka po prostu, troche poczytac i juz.

Zreszta mowie ci Maksimum- moje dzieci ze szkola sobie radza i jesli potrzebuja
mojej pomocy do sprawdzenia, wytlumaczenia, nakierowanie- to pomagam,
nakierowuje i tlumacze. Jesli dziecko przychodzi ze nie rozumie to najierw
sprawdzam z nim podrecznik i zeszyt, zbiory zadan i kaze jeszcze raz doczytac i
samemu sprobowac. Jesli nadal nic- zaprzegam do pomocy internet. A na koniec
zaprzegam do pomocy siebie.
Wyjatek jest jeden- matematyke rozwala maz, do fizyki mam genialnego kumpla,
ktory musial zrezygnowac z pisania doktoratu wiec uwielbia wyzywac sie
pedagogicznie na mlodziezy- robi to faktycznie z takim polotem jak Zaczek.
Z chemia i biologia sobie radze, filozofie mialam obowiazkowa i swietna na
studiach.

Oczywiscie jesli cos mnie przerosnie- zatrudnie korepetytora bez stresu- na
razie jedna mam w liceum jedna mam w gimnazjum i obie sobie radza bez fanfarow
ale jak trzeba sprezaja sie i potrzebne testy pisza na potrzebna ilosc punktow.
Obie sa ambitne ale bez potrzeby parcia po trupach. Od parcia po trupach jest
trzecia, obecnie w 2 klasie- nigdy w zyciu o nic szkolnego mnie nie poprosila
jest objeta programem dla dzieci zdolnych, poza tym systematycznosc, pilnosc i
zdolnosci do przedmiotow scislych na w genach.

nigdy nic nie wiadomo moze przy koncowce bede sie musiala przylozyc- ale na
razie nauka moich dzieci nie przeszkadza mi strasznie w pracy
Wyświetl resztę postów



Temat: Nauka plywania - warszawa - 7 latek
Basen przy SGGW, super nauka dla dzieci - nie wiem, czy można jeszcze zapisywać
na naukę grupową, ale działają też zajęcia indywidualne. Wyświetl resztę postów



Temat: żłobek
Gość portalu: Mag napisał(a):

>
> Jesli cos sie skrzywilo w charakterach moich dzieci, bo poszly do zlobka, to
> jakos tego nie widac; maja dosc radosne usposobienie, sa otwarte do ludzi,
daja sobie rade w grupach, sa opiekunczne w stosunku do mlodszych dzieci, a w
szkole idzie im bardzo dobrze.>

To świetnie, ale ja nigdy nie stwierdziłem, że dziecko, które było oddawane do
żłobka nie będzie miało w przyszłości radosnego usposobienia, nie będzie
otwarte na ludzi i nie będzie mu szło dobrze w szkole. Jedno z drugim niewiele
ma wspólnego. Stwierdzam jedynie fakt (a w zasadzie nie stwierdzam, a
przypominam żelazną teorię), że pierwsze trzy lata, to w rozwoju człowieka
okres najważniejszy. Nawet najlepszy żłobek nie zastąpi mu rodziców.>

> Jesli masz wlasny dom, to powodzi Ci sie bardzo dobrze, lepiej niz wiekszosci
> mlodych rodzin w Polsce, zatem Twoja zona moze spokojnie siedziec w domu. Nie
> proponuj zatem swojego rozwazania ludziom, ktorych na to nie stac.

I znów wkładasz w moje usta słowa, których nie wypowiedziałem. Nic nikomu nie
proponuję. Każdy sam odpowiada za swoje życie i za swoje dzieci. Stwierdziłem
jedynie, że mimo tego, iż kosztuje nas to mnóstwo wyrzeczeń i poświęceń, mimo
tego iż pracuję sam, utrzymując całą rodzinę, zdecydowaliśmy, że żona zostanie
w domu z naszymi dziećmi, przynajmniej do chwili, kiedy pójdą do szkoły. Nasze
dzieci to urocza trójka: Jacek, Iza i Jarek (w tej chwili w wieku
przedszkolnym). Jesteśmy szczęśliwi, że do ich wychowania nie wtrącają się
żadne babcie, ciocie czy nianie. Że ogladamy ich rozwój dzień po dniu, godzina
po godzinie. Aspekt finansowy jest oczywiście bardzo ważny i to prawda, że nie
wszyscy rodzice mogą sobie na to pozwolić. My też staliśmy przed tym dylematem
i być może wciąż stajemy - ale wtedy warto siebie zapytać: co jest dla mnie
najważniejsze: praca, pieniądze, kariera, nauka czy dzieci - LUDZIE. Wyświetl resztę postów



Temat: Pierwsze kroki w świat wiary
czy ten tekst to prowokacja, czy rzeczywiscie ktos tak mysli?
jakim prawem mozna indoktrynowac religijnie dzieci? rownie dobrze mozna je
zmuszac do kultu krolewny sniezki albo innego kopciuszka. jak ktos bedzie
potrzebowal przezyc mistycznych/duchowych, to je sobie znajdzie jak przyjdzie mu
na to ochota. Nie manipulujmy umyslami maluchow i nie wciskajmy im naszych
"prawd objawionych". nie tworzmy kolejnego pokolenia rycerzy krzyzowych.

nie rozumiem kompletnie powyższej wypowiedzi - jak to nie mam przekazywać wiary
swojemu dziecku?? Jeśli to dla mnie najważniejsza sprawa na świecie a za swoją
największą odpowiedzialność uważam właśnie przekazanie wiary i nauczenie o Bogu?
No więc jednak my dziecku przekazujemy od maleńkiego naszą wiarę i dzisiaj mogę
z wielką radością powiedzieć że moja córka jest wierząca i jedną z moich
największych modlitw to modlitwa o to aby to jej zostało na całe życie.

Modlimy się wspólnie codziennie. Moja córka ma też codziennie cichy czas aby się
pomodlić i wyznać Bogu grzechy dzisiejszego dnia (pomagam jej w tym tylko kiedy
mnie prosi bo nie wie jak coś wyrazić ale z reguły robi to sama) Czytamy jej
Biblię (najpierw dla najmłodszych - Biblia w obrazkach, teraz już NT) oraz
przerabiamy razem różne chrześcijańskie opracowania dla dzieci.

Nie, nie jestem "moherem" nie słucham RM, nie jestem katoliczką. Jestem
protestantką.

Co do uczestnictwa w nabożeństwie to u nas nie jest problem, dzieci mają szkółkę
niedzielną, są osoby zajmujące się maluchami za małymi na naukę, jeast nauka dla
dzieci nieco starszych oraz dla wczesnoszkolnych. Nastolatkowie już siedzą na
nabożeństwie z dorosłymi.

Ja wierzę w Boga, w Jezusa i Ducha św. Wierzę też w to co pisze w Biblii. Dla
mnie jeśli moje dziecko kiedyś odeszłoby od Boga byłby to największy cios. Bo
wiem że jeśli świadomie odrzuci Ewangelię to nie będzie zbawiona. Na szczęście
nie znam dziecka które wychowało się w wierzącej rodzinie i koniec końców
stałoby się niewierzące - dzieciaki przechodzą swoje bunty, nieraz odchodzą na
jakiś czas ale wracają zawsze. Zresztą wg Biblii jeśli ktoś raz uwierzy szczerze
i z serca to będzie zbawiony.

Uważam że mam pełne prawo nauczać swoje dzieci wiary. A z punktu widzenia tej
wiray mam wręcz obowiązek to robić.

Mam ogromną nadzieję że dzięki temu jak ją wychowamy i czego ją nauczymy w
dorosłym zyciu będzie miała mocny fundament w Bogu.
Wyświetl resztę postów



Temat: Szkoła a rodzice........
Szkoła a rodzice........
Ostatnio czytam sporo postów negatywnie oceniających różne szkoły
niepubliczne. Coś w tym jest skoro tak wiele osób zdecydowało się zabrać w
tej sprawie głos. Sama też mam nienajlepsze zdanie o tego typu placówkach i,
niestety marne na temat szkół publicznych.
Szkoły publiczne zawsze były niedofinansowane, trafiali do nich uczniowie z
różnych środowisk a w przepełnionych klasach trudno realizować jakąkolwiek
pracę dydaktyczno-wychowawczą. Mało zarabiający nauczyciele zwykle nie
wysilali się nadmiernie, "odwalali" lekcje i tyle. Taką szkołę pamiętam z
czasów nauki mojej córki- dziś, między innymi dzięki korepetycjom, studentki
3 roku UW.
Gdy znacznie młodsze bliźniaki miały rozpocząć naukę w szkole właśnie
powstały szkoły prywatne i społeczne. Pomni doświadczeń wybraliśmy z mężem
placówkę prywatną. I, jak pokazało doświadczenie, było jeszcze gorzej! Dzieci
przewinęły się przez 2 szkoły, w których wszystko było ważne tylko nie nauka!
Rozwydrzone dzieci nie znające swojego miejsca w szkole, dyrektor głuchy i
ślepy na to co dzieje się dookoła, nierespektowanie, ustnych co prawda, ale
zawsze, obietnic ( odnośnie angielskiego, zajęć dodatkowych, wycieczek-
słowem wszystkiego). Dyrektor nie potrafił reagować na konflikty,
wychowawczyni miała zwyczaj obrażać się na rodziców. Cały ciężar edukacji był
przenoszony na dom ( pod warunkiem, że rodzicom zalezało, żeby dzieci
cokolwiek umiały).Rodzice, którzy chcieli problem edukacji "z głowy" bardzo
dobrze się w tej szkole mieli. Dzieci przynosiły raczej dobre stopnie a w
razie niepowodzenia mogły je poprawiać nieskończoną ilość razy ( zwykle raz
bo nauczyciel zadawał takie pytania na "poprawie", że odpowiedź znałby
przedszkolak). Dobry rodzic , zdaniem dyrekcji, to taki, który siedzi cicho i
płaci czesne!
Po kilku latach szarpania się, odrabiania z dziećmi lekcji i wyręczania
szkoły, postanowiliśmy poszukać szczęścia gdzie indziej. Wybór padł na inną
prywatną szkołę. Było jeszcze gorzej. Tym razem trafiliśmy na dyrektora,
który sam nie wiedział czego chce ( chociaż sorry, chciał w możliwie krótkim
czasie zbić jak największy majątek i konsekwentnie do tego parł). Wogóle nie
można z nim było się dogadać. Z nauczycielami również. Nie było wywiadówek
ani dzienniczków.Oceny owiane były tajemnicą. Każda próba nawiązania dialogu
odczytywana była za atak na nauczycieli, na dyrekcję, na szkołę. Nie działała
żadna rada rodziców ani jakiekolwiek ciało, które mogłoby cokolwiek od szkoły
wyegzekwować. W takiej sytuacji zdecydowaliśmy z mężem, że do końca 6 klasy
dzieci pozostaną w szkole a uczone będą w domu. Mąż "obstawiał" polski,
historię, angielski, ja matematykę i przyrodę. Dzieci przynosiły dobre lub
bardzo dobre stopnie i padały ze zmęczenia. My także. Test po 6 klasie zdały
na maxa ( oboje) i szkoła uznała, że to jej sukces.
Obecnie dzieci są państwowym gimnazjum. Jest także marnie, ale chociaż za to
nie płacę. Nauczyciele poobrażani (że musza pracować), klasy liczne, prace
domowe dla dorosłych ( np. pisanie mowy oskarzycielskiej lub obrończej -
dzięki Bogu, że mąż jest adwokatem).Pozbyliśmy się złudzeń. Uczymy w domu, w
szkole pojawiamy się rzadko, od nauczycieli nie wymagamy niczego, czesnego
nie płacimy ( szkoła publiczna). Nie mamy wątpliwości, że to co nasze dzieci
będą umiały będzie naszą i ich zasługą. Szczęśliwie mamy takie zawody, że
przy niewielkiej pracy "obejmujemy" wszystkie przedmioty, mamy wyższe
wykształcenie i czas na uczenie dzieci. Co mają jednak powiedzieć ci, którzy
takich możliwości ani umiejętności nie maja? Czasem także ogarnia nas lęk -
czy nasze dzieci będą kiedykolwiek portafiły się uczyć? Wyświetl resztę postów



Strona 2 z 3 • Znaleziono 193 rezultatów • 1, 2, 3



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  Nauka dla dzieci
Oglądasz wypowiedzi znalezione dla frazy: Nauka dla dzieci