Temat: Podstawy Przedsiębiorczości :D
Mam kilka pytań z podstaw przedśiębiorstwa POMOŻE KTOŚ NAPEWNO BĘNDZIE PLUS prosze o wyjaśnienie tych pojęć

1.Cechy negocjacji
2.Rodzajenegocjacji
3.przedmiot negocjacji
4.Negocjacje
5.Konflikt wartości
6.Konflikt interesów
7.Konflikt strukturalny
8.Konflikt racji

Metody rozwiązywania konfliktów

9.Kompromis
10.Dominacji
11.Liberalna
12.Dwóch zwycięzców


za pomoc będzie napewno plus
Wyświetl resztę postów



Temat: latwy plusik(podstawy przedsiebiorczosci)++++
potrzebuje:
1. co to sa negocjacje
2. cechyba negocjacji
3. rodzajenegocjacji
4. sposoby rozwiazywania konfliktow
5. style negocjowania
6. cechy negocjatora
7. techniki negocjacji


beda za kazdy post ++++++++++++++++++ Wyświetl resztę postów



Temat: Akronimy: prośba o przetłumaczenie [eng->pol]
|     Tłumacz naraża się nieraz na wiele zaskakujących, często
| przykrych dla niego wydarzeń, zwłaszcza kiedy - i tu
Andrzeju
| masz rację - podejmuje się przekładów słowa żywego. Nie
sposób
| się wtedy wycofać. A co zrobić, jaki panowie czy panie
| przechodzą na kanał komunikacji bezpośredniej, posługując
się
| obiegowymi wyzwiskami? Ba, jedna strona robi to z
premedytacją.
| I co wtedy? Obrazicie się? Powiecie, że nie będziecie
tłumaczyli
| wulgaryzmów? Fe?
|
| Tłumaczyć trzeba, chociaż ja często spłaszczałem wymowę co
niektórych
| zwrotów.
| Zresztą inaczej nawet by się nie dało, w sytuacjach gdy np.
specyficzne
| poczucie
| humoru Amerykanów mogłoby stanąć Polakom ością w gardle ;)

    Nie mam na myśli wesołkowatych "dowcipów" podchmielonych
dyrektorów i prezesów. Chodzi mi o sytuację, kiedy ktoś celowo
używa wulgaryzmów, ażeby wywołać u rozmówcy określoną reakcję
(np. go obrazić, ażeby zerwać negocjacje). Nie piszę tego
bezpodstawnie. Uczestniczyłem w tego rodzaju negocjacjach.

    Pozdrawiam,

    Dariusz Cichocki - moderator pl-p-t

Wyświetl resztę postów



Temat: to minimize overhead -> PL
"Lucyna Dlugolecka" <lucyna.dlugole@wp.plwrote in
news:b3vhf0$2rql$1@arrakis.solutions.net.pl:


| Jedna z cech nowatorskiego protokolu klastrujacego (takie rdzennie
| polskie
slowo) jest to, ze minimalizuje on 'overhead'. Co oznacza ten termin w
odniesieniu do ruchu sieciowego i przetwarzania pakietow?

narzut...

Lucy


... czyli dane przesylane oprócz merytorycznej zawartosci
transmisji, w rodzaju negocjacji, potwierdzen odbioru,
naglówków i trailerów...
wh

Wyświetl resztę postów



Temat: to minimize overhead -> PL


| Jedna z cech nowatorskiego protokolu klastrujacego (takie rdzennie
| polskie
| slowo) jest to, ze minimalizuje on 'overhead'. Co oznacza ten termin w
| odniesieniu do ruchu sieciowego i przetwarzania pakietow?

| narzut...

| Lucy

... czyli dane przesylane oprócz merytorycznej zawartosci
transmisji, w rodzaju negocjacji, potwierdzen odbioru,
naglówków i trailerów...
wh


Witku, Lucyno, dziekuje.

Maciek

--------------r-e-k-l-a-m-a-----------------

Szukasz banku bez prowizji ?
mBank - załóż konto
http://epieniadze.onet.pl/mbank

Wyświetl resztę postów



Temat: Profit

Użytkownik Seiko <sad@interia.plw wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:9movvq$nn@news.tpi.pl...


W reklamie tegoz casopisma mowia: Idea i Era lepsze od Plusa. Czy ktos
wie,
czym to motywuja :) ? Ciekaw jestem. Czyta to ktos z was? Tylko nie
piszcie
waszych opinii na ten temat, bo je juz znam


Cała sprawa polega na porządkowaniu ofert przez operatorów. Zarówno Era jak
i Idea wprowadzili podzielone dla klientów indywidualnych i
instytucjonalnych plany taryfowe, nie zrobił tego Plus. Większe firmy i
instytucje (wiadomo dający się 'doić' klienci) chętniej wybierają oferty Ery
i Idei gdzie od pewnej granicy nie obowiązuje sztywny cennik i możliwe są
wszelkiego rodzaju negocjacje cenowe. Plus krocząc swoją starą droga zostaje
w ten sposób w tyle. W ostatnim kwartale 2000r Plus jeszcze prowadził jeśli
chodzi o ilość nowych aktywacji, w pierwszym kwartale 2001 Era i Idea
osiągnęły już lepsze wyniki (plus 180tys aktywacji a Era i Idea ponad
250tys). Interesujace wydaje się zdanie -cyt. "Plus, który jescze niedawno
zmagał się z Erą o przewodnictwo na rynku, teraz będzie musiał odpierać
ataki Idei"
(na podstawie artykułu z miesiecznika Profit pt."Plus traci na mglistej
strategii")
Pozostawiam to bez komentarza :-)
pozdrawiam
Marek

Wyświetl resztę postów



Temat: Pieniaczy z LPR i budżet UE
Wkurza mnie straszliwie podejście części polityków (i - siłą rzeczy - części
Polaków) do różnego rodzajunegocjacji. Wydaje im się, że wystarczy się
postawić, pokrzyczeć, zagrozić obrażeniem się i zabraniem zabawek do innej
piaskownicy, a wszyscy natychmiast będą nam ustępować. Udają twardzieli,
którzy wolą chodzić zimą w samych gaciach niż pójść na kompromis. Bo każdy
kompromis, nawet oddanie 1% swojego stanowiska, to porażka.

I zawsze twierdzą, że sami załatwiliby lepiej.

Krytykowali stan wojenny ('władza powinna była poprzeć strajki, ZSRR nic by
nam nie zrobił, tylko Jaruzelski to był uległy mięczak i zdradził'), okrągły
stół ('trzeba było wziąć całą władzę, a komuchów od razu zamknąć i
skonfiskować im majątki - na pewno by nie protestowali, ale nasi
negocjatorzy to byli mięczaki i zdradzili'), wejście do UE ('trzeba było
uzyskać pełne dopłaty do rolnictwa, górnictwa, hutnictwa i Radia Maryja,
otworzyć rynki pracy, zakazać obcym firmom inwestowania w Polsce i zakupu
gruntu przez 490 lat - to się dało załatwić, ale nasi negocjatorzy to
mięczaki i zdrajcy'), itd.

Kolejna odsłona:

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3072765.html

"Giertych: klęska negocjacyjna polskiego rządu"

Bo oczywiście trzeba było zmusić UE do przyjęcia naszych warunków. Przecież
to Unii zależy na nas, a nie nam na Unii, nie? Ale Marcinkiewicz to mięczak
i zdrajca, więc "rząd nie ma co liczyć na głosy LPR".

P.

Wyświetl resztę postów



Temat: NEGOCJACJE GOSPODARCZE - MA KTOŚ REFERAT ?
Poszukuje referatu o tematyce Negocjacje Gospodarcze ....

Ma ktoś może coś z poniższych tematów ???

1. Negocjacje we współczesnej filozofii biznesu
2. Rodzaje negocjacji i kryteria ich wyodrębnienia
3. Typologia negocjatorów w zalezności od stylu kominikacji, cechy
negocjatorów, skład zespołunegocjacyjnego.
4. Fazy procesu negocjacyjnego
5. Prowadzenie rozmowy negocjacyjnej
6. Style, strategie, taktyki i techiniki negocjacyjne
7. Kominikacja werbalna i niewerbalna w negocjacjach.
8. Wpływ różnic kulturowych i ideologicznych na negocjacje (negocjacje z
partnerami zagranicznymi)
9. Negocjacje miedzy uczestnikami rynku polskiego
10. Rozwijanie umiejetności negocjacyjnych
11. Specyfika negocjacji zbiorowych
12. Negocjacje na odległość ( przez telefon lub intenet)

pzdr
DAREK

Wyświetl resztę postów



Temat: hallo, antysemicka ferajna!!!!!
Czy rytual regilijnego obrzezania bedacego aktem
przymierza z Bogiem bierze sie z tad, ze rodzice dziecka wierza w odbyte kiedys
tam pewnego rodzajunegocjacje z Bogiem i obrzezanie bedace ich przedmiotem ??

Jesli TAK, to dlaczego Bog zaaprobowal:
1. okaleczenie ciala dziecka w ogole ??
2. okaleczenie ciala dziecka w tym a nie innym miejscu ??

Jesli NIE to kto i kiedy zostal autorem idei tego religijnego obrzezania ?? Wyświetl resztę postów



Temat: Co Polska może stracić na szczycie w Brukseli
pav2 napisał:

> Jestem za systemem podwójnej większości, który teraz w UE jest przedstawiany.


Ależ on nie obowiązuje w żadnym z przyjętych traktatów. Jak wiec bez zgody
państw-członków może być przyjęty bez negocjacji?
Pies pogrzebany w tym, aby tego rodzajunegocjacje były wreszcie podjęte. Stanie
sie tak, jeżeli zgodnie z postulatem Polski staną one na porządku dziennym obrad.
Wtedy jest czas na rozmowy i rzecz jasna, przedstawienie propozycji
kompromisowych. Jeżeli tak sie jednak nie stanie, to zgodnie z prawem powinien
pozostać i obowiązywać system nicejski. Wyświetl resztę postów



Temat: Kuroń jak Giertych :-)))
Kuroń jak Giertych :-)))
Pamiętam jak, mocno brzydząca się teczkami "GW", ekscytowała się teczką
Macieja Giertycha, z której wynikało, że Giertych prowadził z bezpieką coś w
rodzaju "negocjacji", a szło w nich między innymi o działania wymierzone w
"lewicę laicką". I co się okazuje? Święty Jacek (Kuroń)robił to samo, tyle, że
z lepszym skutkiem, no i oczywiście cel był inny - "opozycja radykalna".

:-))))

Wyświetl resztę postów



Temat: Kuroń jak Giertych :-)))
Jeszcze chwila i Kaczynskie bedzie jak Maleszka !
tad9 napisał:

> Pamiętam jak, mocno brzydząca się teczkami "GW", ekscytowała się teczką
> Macieja Giertycha, z której wynikało, że Giertych prowadził z bezpieką coś w
> rodzaju "negocjacji", a szło w nich między innymi o działania wymierzone w
> "lewicę laicką". I co się okazuje? Święty Jacek (Kuroń)robił to samo, tyle, że
> z lepszym skutkiem, no i oczywiście cel był inny - "opozycja radykalna".


Wyświetl resztę postów



Temat: Kuroń jak Giertych :-)))
tad9 napisał:

> Pamiętam jak, mocno brzydząca się teczkami "GW", ekscytowała się teczką
> Macieja Giertycha, z której wynikało, że Giertych prowadził z bezpieką coś w
> rodzaju "negocjacji", a szło w nich między innymi o działania wymierzone w
> "lewicę laicką". I co się okazuje? Święty Jacek (Kuroń)robił to samo, tyle, że
> z lepszym skutkiem, no i oczywiście cel był inny - "opozycja radykalna".
>
> :-))))
************************************
Tylko wyjątkowa czerwona menda może napisac coś takiego.Pogrobowcy PZPR jątrzą
jak widac dalej.


Wyświetl resztę postów



Temat: Der Spiegel o Polsce: "Kartoflana wojna"
Panie Leszku a ja podziwiam kilku ministrów spraw zagranicznych, nawet kilku
szanuję. Proszę się nie obawiać na 100 % nie zostanę ministrem w żadnym
rządzie,jestem szarym,zwykłym obywatelem i nie zaatakuję czołgów szbelką. I wie
Pan co bardzo bym chciał aby naszym "politycznym przeznaczeniem" było uznanie
nas za równych partnerów w każdym rodzajunegocjacji. w tym jednak celu Polska
powinna bardziej rozwinąć się gospodarczo, a przy odpływie naszych rodaków
chyba nie mamy na to większych szans. Czy ta emigracja nie jest pewnego rodzaju
parobkowaniem. Rozumiem tych ludzi i jest mi przykro, że własny kraj nie
stworzył im możliwosci godnego życia. Wyświetl resztę postów



Temat: Budner, GZN, Dipservice - zarz., adm. budynków
Moje doświadczenia z firmami zarządzającymi sa takie, że trudno jest powiedzieć cos permanentnie dobrego lub złego o firmie jako całości. Wszystko zależy przede wszystkim od pracownika na jakiego sie trafi. Jesli administrator - pracownik firmy zarządzającej, jest osobą z doświadczeniem i jakim takim pomyślunkiem, to będzie OK, jesli trafisz na leszcza lub urudzonego lesera to będzie kiepsko. Po drodze trafisz na pełne spektrum odcieni szarości.
Druga sprawa, to umowa jaką się podpisze. Formularz standardowy proponowany przez firmy często niby wszystko zapewnia, ale konkretów poza kwotą miesięcznego wynagrodzeniem dla firmy, w nim nie za dużo. Trzeba podjąć próbę ułożenia umowy w konwencji Service Level Agreement czyli tam gdzie się da określic czasy wykonania czynności, czasy reakcji i kary za niedotrzymanie terminów. Nie jest to łatwe do wynegocjowania, a i później realizacja wymaga rónież dużej dyscypliny ze strony zarządu żeby stosował się do procedur które sam określił. Po samym podejściu do tego rodzajunegocjacji pewnie można wyczuć jakie są zamiary/umiejętności firmy adminisytującej, bo jesli jest kiepska będzie się bronić rękami i nogami.
Ale i tak najważniejszy jest człowiek, który będzie dla wspólnoty pracował...

Miłego dnia
Tomek Wyświetl resztę postów



Temat: Męska natura czy wypaczenie?
funny_game napisała:

> Hm, jak to się dzieje, że z odchyleniem spotykasz się często, nic
>nie pisząc o normie? To nie jest atak, zastanawiam się, czy to ma
>związek z Twoją pracą,

Tak, ma. Doradzam ludziom przy rozwodach, ale prowadzę także coś w
rodzajunegocjacji przedrozwodowych - jeśli ludziom zależy na
utrzymaniu małżeństwa - często wtedy "pękają" i ujawniaja swoje
tajemnice. Oczywiscie kieruję ich wtedy do seksuologa/psychologa -
rozwiązywanie tego typu kłopotów to nie moja branża. Ale żeby wogóle
umieć zareagować na takie sytuacje - sporo czytam i staram się
pogłębiac swoją wiedzę o patologiach. Ludzie w związkach z osobami
uzależnionymi od jakiegos rodzaju zachowań seksualnych bardzo
cierpią.

> No, chyba, że przyciągam dziwne osobniki.
> Ale nie.

Nie, to nie tak. Okreslone miejsca i zawody przyciagają określone
patologie, odchyły. Jako położna stykałabym się pewnie z kochającymi
się parami :)
Wyświetl resztę postów



Temat: Męska natura czy wypaczenie?
catthe napisała:

> Ja to chciałam zapytać co to dokładnie znaczy 'wielokrotnie' i
>gdzie się zetknełaś z tymi uzaleznionymi? W gabinecie
>psychoterapuetycznym na terapiach grupowych(jako pacjentka) czy
>może jesteś seksuologiem/psychologiem?

Doradzam ludziom przy rozwodach, ale prowadzę także coś w
rodzaju negocjacji przedrozwodowych - jeśli ludziom zależy na
utrzymaniu małżeństwa - często wtedy "pękają" i ujawniaja swoje
tajemnice. Oczywiscie kieruję ich wtedy do seksuologa/psychologa -
rozwiązywanie tego typu kłopotów to nie moja branża.


A nawet gdybym była pacjentką, osobą działającą w organizacji
feministycznej, kobietą której znajomi bawią sie w brudny seks to co
by to zmieniło albo znudzoną żoną na macierzyńskim? Nie mogłabym
zadać pytania na forum? albo mieć swojego zdania o uzaleznieniach
seksualnych? Wyświetl resztę postów



Temat: Męska natura czy wypaczenie?
twojabogini napisała:


> Doradzam ludziom przy rozwodach, ale prowadzę także coś w
> rodzaju negocjacji przedrozwodowych - jeśli ludziom zależy na
> utrzymaniu małżeństwa - często wtedy "pękają" i ujawniaja swoje
> tajemnice. Oczywiscie kieruję ich wtedy do seksuologa/psychologa -
> rozwiązywanie tego typu kłopotów to nie moja branża.

>
> A nawet gdybym była pacjentką, osobą działającą w organizacji
> feministycznej, kobietą której znajomi bawią sie w brudny seks to
co
> by to zmieniło albo znudzoną żoną na macierzyńskim? Nie mogłabym
> zadać pytania na forum? albo mieć swojego zdania o uzaleznieniach
> seksualnych?

Ale jakie Ty właściwie pytanie zadałaś? Bo z tego co widzę to
opisałaś pewną oczywista rzecz. A mianowicie to, że jeśli ktoś staje
się uzależniony od onanizmu to niesie to za sobą szereg utrudnień w
jego relacjach z samych sobą, innymi, w budowaniu dobrej relacji,
itd. Pisałam o tym zresztą wczoraj w wątku o nałogowym onaniście.

No ale co z tego wynika to ja nie rozumiem. Co jednostki chorobowe
mają do zdrowych ludzi? Co chciałaś wnieść tym postem?
W pierwszym swoim poscie pisząc, że wielokrtonie spotkalaś się z
uzaleznieniem od onanizmu chcialaś sprawic wrazenie, że jest to
jakiś reprezentatywny wycinek rzeczywistosci. Tymczasem spotykasz
ich w swojej pracy z racji wykonywanego zawodu więc nie bardzo
rozumiem jaki był sens tego wywodu. Wyświetl resztę postów



Temat: Męska natura czy wypaczenie?
Nadajesz się do prania mózgów.
Współczuje ludziom którzy są zmuszeni do korzystania z twoich "usług". Nawet świętemu wmówisz, że jest zboczeńcem, a ponieważ nie ponosisz żadnej odpowiedzialności za swoje działania

(cyt. Tak, ma. Doradzam ludziom przy rozwodach, ale prowadzę także coś w
rodzaju negocjacji przedrozwodowych - jeśli ludziom zależy na
utrzymaniu małżeństwa - często wtedy "pękają" i ujawniaja swoje
tajemnice. Oczywiscie kieruję ich wtedy do seksuologa/psychologa -
rozwiązywanie tego typu kłopotów to nie moja branża.
),

możesz bawić się do woli w przetrącanie ludziom psychiki.
Wyświetl resztę postów



Temat: Ranking plac- kto ile zarabia w Polsce - Nr.2 (ciag dalszy)
SPECJALISTA DS.MARKETINGU
Właśnie skończyłam dzienne studia w trybie indywidualnym. Mam już doświadczenie
zawodowe i spore osiągnięcia w kreacji oraz różnego rodzajunegocjacjach +
copywriting, obecnie pracuję w dużej firmie z branży medycznej w Warszawie.
3500 brutto + 200 zł bonusy, bezpłatna opieka medyczna w szerokim zakresie dla
całej rodziny.

Sama nie wiem czy to dużo czy mało, powiedzcie mi!Pracuję od 3 miesięcy w tej
firmie i jest super. Tylko jak zwykle chciałoby się więcej zarabiać (mam 23
lata)??? Czekam na uwagi! Wyświetl resztę postów



Temat: A ja z innym problemem
Dokladnie takie samo jest moje zdanie na ta cala sprawe.
Ja chcialabym miec mojego kochanego partnera tylko dla siebie, ale poniewaz
to nie mozliwe - i sama o tym wiem- godze sie na jego spotkania, weekendy. I
wcale nie daze do zerwania jego kontaktow z tym dzieckiem! Moze to dziwnie
zabrzmii, ale to cos w rodzajenegocjacji w zwiazku; wychodzimy od tego, ze on
by chcial widywac sie jak najczesciej a ja miec go jak najwiecej dla siebie i
naszej przyszlej rodziny. Na zasadzie jak duzo mozemy tolerowac spotykamy sie
gdzies w polowie drogi. Nie znaczy to, ze on spotykalby sie z nim non stop a
ze mna nie i z drugiej strony, ja zakazalabym mu kontaktow z synem, gdybysmy
tylko mogli! Wyświetl resztę postów



Temat: 8pucharow,6 kijów,6monet
Nie jestem w tym super dobra, ale postaram sie pomoc na ile potrafie
Wg mnie w tym ukladzie(przeszlosc,terazniejszosc,przyszlosc?) VIIIPucharów,tzw karta bramy sygnalizuje ze zaszlo jakies spięcie,które zmienilo relacje wasze, kłotnia mozliwe spowodowana nadmiarem emocji z obu stron, które wybuchly i doszlo do tego, ze moze ktores z was nie wytrzymalo napiecia atmosfery. VI Kijów,z tego co wiem to szczesliwa karta dla pytającego, mowiąca o wygranej, o radosci z osiagnietego celu. Czyli mozliwe ze jednak po minionym zajsciu, wszystko zacznie wracac na miejsce. VI Monet, takze karta bramy, wiec na bliską przyszlosc sygnalizuje o pewnej zmianie,nowej drodze - prawdopodobnie wspolnej. Oboje macie nauczke juz by nie dopuszczac do takich sytuacji,moze dojdzie do rodzajunegocjacji,wymiany spostrzezen albo wymagan w nowej sytuacji. Uporządkuje sie chaos jaki powstal poprzez kłótnię. Wg mnie sytuacja wróci do normy na pani korzysc, moze doszlo do TYMCZASOWEGO zerwania,ale to sie zmieni. Skoro to pytanie o WASZA przyszlossc,to mysle ze bedzie chyba taka, jakiej by Pani chciala, czyli pogodzicie sie. Tylko kiedy? Tego ja nie umiem juz odczytac,moze ktos inny,choc to male arkana,moze wiec zrealizują sie w miare szybko?(albo znowu sie myle)


Bardziej konkretnie i doslownie nie umiem,dobrze by bylo gdyby ktos z forumowiczów skorygowal moja interpretacje dla Pani,bo nie chcę nikogo w błąd wprowadzic. Wyświetl resztę postów



Temat: Żona zaszalała z tym drugim - ja też oszaleję...
Ja tu widzę jeden wspólny problem z sytuacją Faceta_Bez_Nicka.

W obu przypadkach jest brak gotowości odejścia od żony wobec faktu zdrady. Obaj
co prawda wymieniają taką możliwość, ale z wpisów widać, że tak naprawdę nie
biorą jej poważnie pod uwagę. To [nie musi, ale] może wynikać pewnego
psychicznego uzależnienia od żony, czegoś w rodzaju obawy, że 'bez niej nie
wyobrażam sobie swojego życia'. Jesli tak, to to jest bardzo, bardzo słaby punkt
wyjścia w tym szczególnym rodzajunegocjacji, któym jest każdy związek.

Pozdrawiam Wyświetl resztę postów



Temat: Przeprowadzka uczniów i nauczycieli
Kolego? Czy ty jestes madry? Co ty w ogole wiesz co mowisz? Jakich slow
uzywasz? W tym momencie dzialasz na niekorzysc wszelkiego rodzajunegocjacji
jakie prowadza niektore osoby z ZSL z "wyzszymi organami" - Przeciez ktos to
moze przeczytac w celu sprawdzenia jaka postawe przyjemujemy w tej sprawie...
Jak to swiadczy o naszej szkole? Chyba nie jestes z naszej placowki tylko w
celach propagandowych chcesz zadzialac na niekorzysc naszej szkoly. Puknij sie
w glowe trzy razy zanim cos napiszesz na forum publicznym... Wyświetl resztę postów



Temat: W Żarowie powstanie następna japońska fabryka
Nie bój się Erni. Toyota ma w planach dalszą rozbudowę, a innych japońskich i
nie tylko japońskich firm jest u nas coraz wiecej i wyrastają i będą wyrastać
jak grzyby po deszczu. Jak nie wierzysz, to przejedż się po Dolnym Śląsku,
popytaj specjalistów i osoby, które na codzień są przy różnego rodzaju
negocjacjach. A o nabór do Toyoty się nie martwię. Zresztą sami zobaczycie.
Erni łatwo podlegasz telewizyjnej manipulacji, podejrzewam, że często kupujesz
pod wpływem reklam telewizyjnych :) Wyświetl resztę postów



Temat: Spór o targowisko na Zawarciu
Hey alan,
Ok. Rozumiemy sie teraz...
Osobiscie rozrozniam inwestycje prywatne od spolecznych...
To gdzie w Gorzowie ktos chce zainwestowac by otworzyc miejsca pracy za bardzo
mnie nie interesuje - byle otworzyl....
Jesli chodzi o inwestycje spoleczne (pokrywane w calosci lub czesci z pieniedzy
podatnikow) zaczynam myslec ciut ostrozniej...
Jednym z najwiekszych obecnych problemow miasta jako organizacji jest
komunikacja...
Nowe drogi i ulice MUSIMY budowac i to juz!!!
Trzeba usuwac wszystko co stoi na drodze lacznie z pietruszkami...
Mysle, ze pajace od straganow (z calym szacunkiem) rozumieja wage problemu i
uzywaja go dla wlasnego celu...
Nie dalbym sie nabrac na tego rodzaju "negocjacje"...
Wymowic miejsce, wskazac nowe i koniec dyskusji!!!
Popyskuja troche i zrozumieja ze nie sa wazniejsi od Gorzowa...
Ruch tranzytowy musi byc usuniety z miasta najpozniej ...wczoraj..
To musi sie stac.
Gdzie jest Jedrzejczak gdy go trzeba....
Trzeba kogos z jajami kto podejmie sluszna decyzje i wymusi ja wbrew
krotkowidzom i dla dobra miasta!
Pozdrawiam oczywiscie Wyświetl resztę postów



Temat: Mediacja przed sprawą o pobicie
tez jestem bezdzietny i tez ze mnie stefek burczymucha oraz troll, wiec zirytuj
sie jeszcze bardziej , bo ja nie robie tego , co jest "dla mnie najlepiej" i
rowniez moge powiedziec , ze miejsce bandytow jest w wiezieniu /zadnych
mediacji - po prostu wyrok !!! a jezeli marszalek /wiem, ze rowniez ojciec/ w
to watpi, to nie chce miec takiego marszalka i nie chce , zeby ktos taki byl
politykiem ! jezeli zrozumiales , to machnij lapka , jezeli nie , to napisz cos
madrego ! ilu , skazanych w tym roku , za podobne /i drugi raz popelnione w
swoim zyciu PRZESTEPSTWO/ skorzystalo z mediacji miedzy stronami ? i jakimi
tego rodzaju "negocjacje" skonczyly sie wyrokami ? Wyświetl resztę postów



Temat: III rama: świetlana przyszłość czy upadek?
Interesuje mnie praktyczna realizacja pomysłu doradztwa na tego typu
inwestycje. Konkretnie Prawo Zamówień Publicznych:

1) Pieniądze wydawane przez Urząd Miasta są pieniędzmi publicznymi
2) Oznacza to, że trzeba ogłosić przetarg lub przeprowadzić innego
typu postępowanie. Najlepszym ze względu na jakość byłoby
przeprowadzenie swoistego rodzajunegocjacji z potencjalnymi
oferentami. Ten kto proponowałby najlepsze warunki powinien zostać
wybrany. Jest to drogie i pewno wybrano by po prostu przetarg
nieograniczony pisemny.
3) Niestety praktycznym zastosowaniu polskiego prawa oznaczałoby to,
że cena (po spełnieniu waruków formalnych) będzie decydująca.
4) Efekt studium opracowanego w myśl tego mógłby być daleki od
oczekiwań. Po pierwsze nie jest powiedziane, że na prawdę dobra
instytucja by tego dokonała oraz, że wykonałaby to dobrze.

To są takie moje obawy, jak przeczytałem ten pomysł. W sumie ciekawe
właśnie jak to wygląda ze strony praktycznej i jakie znaleźć
rozwiązanie. Wyświetl resztę postów



Temat: Kara: degradacja
andrzejg napisał:

> >
> > Weryfikacja czy wpis jest niezgodny z prawem jest dość prosta, z dobrym
> > obyczajem jest już gorzej. Skoro pornografia nie jest "niezgodna z dobrym
>
> > obyczjem" dlaczego ostra sprzeczka na portalu nim już jest? Dobrym obycza
> jem
> > jest również nie wtrącanie się w dyskusje prowadzone na portalu przez
> > forumowiczów.
> >
>
> Czy wymusisz na Agorze usunięcie tego punktu z regulaminu?

Dyskusje nie tyle o usunięcie, co jego dokładniejsze sprecyzowanie trwają tu od
miesięcy. Jak na razie nie tyle mnie, co wspólnymi siłami udało się coś tam
wywalczyć. Ja tam z chęcią bym usunął ale to sprawa do negocjacji. Tak też
należ traktować dyskusje w tym wątku. To są swego rodzajunegocjacje .


Wyświetl resztę postów



Temat: Co zrobić aby dostać wizę amerykańską?
Oficjalna wersja jest ze po tym jak sie pousmiechacie i przywitacie to nastepuje
faza pytan i konkretnych odpowiedzi... i wtedy podejmuja decyzje czy wydac wize
czy nie.

A prawdziwa to jest take ze wplywowe lobby w kongresie usa naciska na konsulty
aby utrzymywaly pewne poziomy odmow poniewaz jak widac w przypadku PL to dobrze
skutkuje w innego rodzajunegocjacjach.. jak np odzyskanie posiadlosci czy
uzyskania odszkodowan,,, czy czegos tam jeszcze... Wyświetl resztę postów



Temat: problemy w pracy - donosiciel
no chyba że to nie będzie szantaż tylko swego rodzajunegocjacje
myśle że mozesz z znim porozmawiac... a jeśli nie pomoże udac sie na "góre" -
wiem ze to pewnie musi być trudna decyzja ale coś zrobić musisz bo z tego co
widac to gośc sie nie odczepi... apropos ; on chyba jest jakiś nienormalny -
przeciez sie kompromituje! matko - w tym wieku takie zachowania...
może powinnaś od razu iśc do szefa i powiedzieć ze nie chcesz byc donosicielka
ale ta sytuacja nie ejst normalna i ze przeszkadza ci to w pracy - jeśli jesteś
rzetelnym pracownikiem to nic ci nie zrobią a wprost przeciwnie - powinni pomóc!
nie wiem co ci konkretnego doradzić...
decyzja tak naprawde nalezy do ciebie bo ty znasz wszystkie szczegóły ,
okoliczności i całą ta atmosfere...

zycze powodzenia
Wyświetl resztę postów



Temat: NEGOCJACJE STAWEK
Cichocki napisał(a) w wiadomości: ...


   A jeśli chodzi o TEPIS, cóż, żadna z działających
organizacji tłumaczy nie załatwiła sprawy pozytywnie sprawy
stawek dla tłumaczy przysięgłych. Warto sięgnąć do
biuletynów i wczytać się w to, co one robią. Jeżeli jedna
strona (Ministerstwo Sprawiedliwości) nie dotrzymuje ustaleń
podczas negocjacji, to trudno mówić o skuteczności. Warto
też dodać (piszę to na podstawie lektury biuletynów TEPIS i
STP), żę cała procedura negocjacyjna zaczyna się od punktu
zero wraz z nastaniem nowego ministra.
   Może masz jakiś lepszy sposób na tego rodzaju
negocjacje. Bardzo chętnie podejmę działania poza
strukturami organizacji tłumaczy.


Krytykowalem nie to, ze TEPIS nie potrafi wywalczyc zmiany systemu
ustalania stawek dla przysieglych, lecz propagande sukcesu uprawiana
przez TEPIS. Co jest obecnie w biuletynach nie wiem, bo nie dostaje,
ale swego czasu mozna bylo przeczytac o 10 latach walki o lepszy byt
tlumaczy, a jak poprosilem o wymienienie dwoch sukcesow, to wszyscy
nabrali wody w usta.

O skutecznosci latwo mowic, kiedy strona przeciwna we wszystkim
idzie nam na reke. Dopiero kiedy strona przeciwna staje okoniem,
wtedy widac, czy dana organizacja potrafi byc skuteczna. A TEPIS
nie potrafi. Nie twierdze, ze ktos inny jest w tej chwili w stanie wymoc
na Ministerstwie Sprawiedliwosci zmiane rozporzadzenia, ale nikt inny
nie robi wokol siebie takiego szumu i nie kreuje sie zgrabna autoreklama
na rzecznika interesow tlumaczy. A tymczasem fakty sa takie, ze gdyby
TEPIS-u nie bylo, to los tlumaczy nie bylby ani o jote gorszy, bo jak dotad
TEPIS nic dla nich nie wywalczyl.

Dzialania TEPIS-u i STP (choc ci przynajmniej nie sa tacy krzykliwi)
ograniczaja sie do opisywania swoich 'sukcesow' w biuletynach,
'sukcesow' nie istniejacych w realnym swiecie. Przykladem niech beda
stawki za tlumaczenia literackie. To zdaje sie STP wydalo oswiadczenie,
ile powinny wynosic minimalne stawki za takie tlumaczenia (TEPIS z kolei
publikuje wysokosc minimalnych stawek za zwykle tlumaczenia). W swiat
poszla informacja: STP walczy, chce dla tlumaczy dobrze. Tyle ze z tego
oswiadczenia STP dla tlumacza negocjujacego z wydawnictwem nic nie
wynika, bo to oswiadczenie jest swistkiem papieru. Dla porownania -
pisalem o tym niedawno - Szwedzki Zwiazek Pisarzy potrafil wywalczyc
dla tlumaczy literatury _prawnie obowiazujace_ stawki, ponizej ktorych
wydawnictwu zejsc nie wolno + 12-procentowy dodatek urlopowy.

Paweł

Wyświetl resztę postów



Temat: Za co, Królowo z Mysiej, za co?!?
leszek.sopot napisał:

> Z tego fragmentu mozna wyciagnac rozne wnioski i stawiac wiele pytan, np.
> dlaczego wladza rozmawiala z kosciolem nt. amnesti?, jak przebiagly i jakie
> byly efekty rozmow z 3500 opozycjonistami i ilu z nich zgodzilo sie
>zaprzestac dzialalnosci.

No właśnie - wyglada na to, że w roku 1986 władze komunistyczne zaczęły
rozgrywkę, której efektem był ostatecznie Okrągły Stół. Jak się wydaje, był to
element szerszego scenariusza realizowanego w skali całego obozu. Do rozgrywki
wybierano sobie partnerów, po stronie kościelnej i z pośród części opozycji
(wybrano jak to ujmowano w dokumentach "opozycję postkorowską"). W czasie
Okrągłego Stołu "wystawiono" stronę kościelną - "lewica postkorowska" poszła
na układ z "reformatorami z PZPR", czego efektem jest III RP w kształcie jaki
mamy okazję oglądać. Amnestia z 1986 roku była dla opozycji zaskoczeniem. W
1986 roku Lityński pisał w "Tygodniku Mazowsze", że źle rozpoznawali sytuację,
i że rozmowy z "bezpieką" nie były tak naprawdę śledztwem, ale czymś w rodzaju
negocjacji politycznych, i, że być może okaże się, ze rola policji jest
większa, niż wszystkim się to wydawało. Po stronie opozycyjnej głównym
rozgrywającym był Geremek. Od 1988 kontaktował się z Reykowskim, który w tym
czasie został członkiem BP PZPR i stał się jednym ze znaczących strategów
partii (to on był głównym autorem pomysłu "wasz prezydent - nasz premier",
któremu autorstwa udzielił Michnik). Wszystko to jest bardzo ciekawe.
Wyświetl resztę postów



Temat: Sąd: oświadczenie lustracyjne Zyty Gilowskiej j...
Ciekawe informacje na stronie autorskiej red. Michalkiewicza.
www.michalkiewicz.pl

Fragment dzisiejszych newsow:
"Ujawnienie protokołów negocjacji Jacka Kuronia z ubekami wywołało wśród
kombatantów „strony społecznej” pełen oburzenia gęg. Adam Michnik z tego
oburzenia odstąpił od wszelkiej „polemiki”, Andrzej Celiński pogrążył się
w klozetowej poetyce, wyzywając historyków IPN od „gó..arzy”, jakby
zapomniał, że oni uprzątają jedynie szajs wyprodukowany przez jego
kontrahentów z okrągłego stołu. Inni oburzają się trochę powściągliwiej,
a w każdym razie nie tak po chamsku, jak ten socjaldemokrata, jednak w
każdym przypadku oburzenie to musi budzić zdumienie.

Przede wszystkim dlatego, że z punktu widzenia politycznego Jacek Kuroń,
negocjując z ubekami, nie robił nic złego. W końcu jeśli celem polityka
jest zdobycie władzy, to jest zupełnie naturalne, że stara się on
wyeliminować konkurentów. Używanie do tego celu ubeków może być wątpliwe
tylko moralnie, podobnie jak wątpliwe moralnie było donoszenie do Gestapo
na AK-owców, czym m.in. zajmowała się Polska Partia Robotnicza, z której
zresztą część „lewicy laickiej” wyprowadzała swoje korzenie. Te wątpliwości
zagęszczają się jeszcze bardziej, kiedy przypomnimy, że to właśnie Jacek
Kuroń i inni wybitni przedstawiciele „lewicy laickiej” w tym okresie
ogłosili, że jakiekolwiek rozmowy ze znienawidzonymi komuchami oznaczają
złamanie najświętszych standardów moralnych.

Oczywiście chodziło im o utrzymanie na tego rodzajunegocjacje monopolu ..." Wyświetl resztę postów



Temat: SDG Development - Osiedle Zaułek Złotnicki
Witam . Ja jestem po podpisaniu umowy przedswstepnej i wpłaceniu
pierwszych pieniedzy . Jak narazie panowie bez zarzutu, duże pole do
róźnego rodzajunegocjacji ! Jak kogoś interesują szczegóły prosze o
kontakt mkwadrat9@o2.pl

pozdrawiam Wyświetl resztę postów



Temat: Żona zaszalała z tym drugim - ja też oszaleję...
yoric napisał:

> Ja tu widzę jeden wspólny problem z sytuacją Faceta_Bez_Nicka.

Tamten wątek też śledzę z dużym zainteresowaniem :-)

> W obu przypadkach jest brak gotowości odejścia od żony wobec faktu zdrady.Obaj
> co prawda wymieniają taką możliwość, ale z wpisów widać, że tak naprawdę nie
> biorą jej poważnie pod uwagę.

Cóż, w moim przypadku kwestia odejścia od żony była w zasadzie postanowiona i
dopiero argument żony z "daniem szansy" spowodował, że do tego jednak nie
doszło. Można oczywiście dyskutować o sensowności takiego argumentu, jednakże w
moim przypadku był to argument na tyle mocny, aby mu ulec i mimo wszystko
spróbować, wbrew swoim przekonaniom że tego typu wydarzenie powinno skutkować
końcem związku, niezależnie od tego kto zdradza.

> To [nie musi, ale] może wynikać pewnego
> psychicznego uzależnienia od żony, czegoś w rodzaju obawy, że 'bez niej nie
> wyobrażam sobie swojego życia'.

Akurat ja życie bez żony, po dwóch latach spędzonych poza domem jestem sobie w
stanie wyobrazić doskonale.
Na mnie działa splot kilku rzeczy. Tak po głębszym pogrzebaniu w sobie wychodzi
że jest w tym wiara że może się nam uda, niechęć do szybkich decyzji
podyktowanych silnymi emocjami, potrzeba posiadania pewności że podejmę
przemyślaną i dobrą decyzję.
Pamięć o dobrych chwilach w naszym związku też ma pewne znaczenie, zaciemniając
nieco obraz gdy patrzę na to, co się między nami działo wcześniej.

> Jesli tak, to to jest bardzo, bardzo słaby punk
> t
> wyjścia w tym szczególnym rodzajunegocjacji, któym jest każdy związek.

Ponieważ to żona chciała zostać i prosiła o szansę naprawienia tego wszystkiego,
wychodzi na to że w tych negocjacjach to ja będę mógł chować parę asów w rękawie ;-) Wyświetl resztę postów



Temat: IBM szuka miejsca w miastach na Call Center.
Ostatnio Wrocławiem interesuje sie bardzo dużo firm tego rodzaju. Negocjacje sa
prowadzone... Wyświetl resztę postów



Temat: Co robi J. Kowalski w Radzie Społecznej RSS???
Do pewnego rodzajunegocjacji potrzeba doświadczenia i wiedzy. Jeżeli miasto
wysyła swojego najmłodszego przedstawiciela to jak takie traktowanie odbiorą
protestujący? Obelga. Wyświetl resztę postów



Temat: Dobry podręcznik negocjacji - pilnie potrzebny!!!
o jakiegie rodzajunegocjacje chodzi i czy to jeszcze aktualne
pisłem kiedyś prace na temat negocjacji międzynarodowych Wyświetl resztę postów



Temat: Efekt Bukiela
m.algorzatka napisała:

> Zupelnie nie rozumiem dlaczego osoba ubezpieczona ma placic za
wizyte, nie
> rozumiem rowniez dlaczego nie mialaby dostac kopie rachunku, nawet
jesli nie
> placi. O co ta cala wojna?
No właśnie.
Ja także nie rozumiem, dlaczego posiadając AutoCasco MUSIAŁEM
zapłacić za naprawę mojego samochodu. Powinienem przecież dostać
TYLKO rachunek, nieprawdaż???
Wiem, że są zakłady umożliwiające naprawę bezgotówkową, ale jest do
dobra wola właściciela, który akceptuje umowę z ubezpieczycielem,
LUB NIE.
Większość ludzi w Polsce uważa to za normalne, ale nie w przypadku
ubezpieczenia zdrowotnego. Dlaczego? Bo jest spore grono osób, które
w ogóle takiego ubezpieczenia nie płacą – podobno płaci za nie
państwo. PODOBNO.
Państwowy szpital/przychodnia nie ma takiej możliwości, by nie
podpisać umowy „negocjowanej” z NFZ, jak wyglądają owe „negocjacje
już wiele razy pisano.
Układ – pacjent PŁACI i dostaje refundację powoduje likwidację
wszelkiego rodzajunegocjacji’ i kontraktów, bo warunki umowy
powinny obchodzić UBEZPIECZONEGO, a nie wykonującego świadczenie.

> ...a raczej jego kopie, bo orginal dostaje platnik.
> Otoz dlatego:
> 1. zeby wiedzial, ze leczenie kosztuje(ile kosztuje)
Tak długo jak pacjent nie będzie zmuszony do wyjęcia portfela nie
będzie go interesowało ile kosztowało jego leczenie. Dostanie kopię
rachunku, pomnie i wyrzucił do kosza. DAM SOBIE OBCIĄĆ RĘKĘ, ŻE NIE
SPOJRZY NA RACHUNEK!

> 2. zeby skonczyc wzajemne oskarzania; jednym slowem, grac
odkrytymi kartami
Przy rozliczaniu lekarz/NFZ zawsze będą oskarżenia, że lekarz ma
jakiś układ z NFZ i naciąga pacjenta. Więc niech pacjent SAM
dogaduje się z NFZ co do wysokości refundacji, a wysokość honorarium
dla lekarza może zaakceptować, lub nie i wtedy poszuka sobie innego
(tańszego) lekarza. Proste?

> 3. zeby nie pieprzyl jeden z drugim, ze od dawna leczy sie
prywatnie, bo te
> 100-500 zl za wizyte, to jest goowno a nie koszt leczenia
„100-500 zl za wizyte, to jest goowno a nie koszt leczenia” – napisz
to 100 razy DUŻYMI LITERAMI. PROSZĘ !!!!!

Wyświetl resztę postów



Temat: Akronimy: prośba o przetłumaczenie [eng->pol]


 Â   Nie mam na myśli wesołkowatych "dowcipów" podchmielonych
dyrektorów i prezesów. Chodzi mi o sytuację, kiedy ktoś celowo
używa wulgaryzmów, ażeby wywołać u rozmówcy określoną reakcję
(np. go obrazić, ażeby zerwać negocjacje). Nie piszę tego
bezpodstawnie. Uczestniczyłem w tego rodzaju negocjacjach.
    Nie mam na myśli wesołkowatych "dowcipów" podchmielonych
dyrektorów i prezesów. Chodzi mi o sytuację, kiedy ktoś celowo
używa wulgaryzmów, ażeby wywołać u rozmówcy określoną reakcję
(np. go obrazić, ażeby zerwać negocjacje).


Jeśli ktoś celowo używa wulgaryzmów to moim zdaniem należy oczywiście tłumaczyć.
Ja nie mam co do tego żadnych wątpliwości.

NAtomiast jeśli chodzi o dowcipy to.. cóż, ja dosyć długo nad tym myślałam,
gdyż byłam w takich sytauacjach i uważam, że do tego trzeba wyczucia. Do
pewnego momentu tłumaczę "dowcipy", czy mi się podobają, czy nie, ale jeśli
jestem z jakimś panem (ciekawe, że pań to nie dotyczy,nie wpadają na takie
pomysły) i on zaczyna opowiadać dowcipy o Żydach (niestety nasza polska
specjalność), albo gejach, to mówię mu, że tego nie przetłumaczę. Dlatego, że
tłumacz moim zdaniem ma służyć usprawnieniu procesu komunikacji, czyli
wyjaśniać również kwestie różnic międzykulturowych. To, co u nas jest jeszcze
niestety akceptowalne, jest nie do przyjęcia w innych krajach. A kawał o Żydach
na pewno zostanie odebrany przez Amerykanina inaczej, niż mysli nasz klient. Z
tym tylko, że w takim przypadku ważne jest, by stać blisko klienta i być
czujnym, jeśli jesteśmy w drugim końcu sali, a on zapędzi się już do
połowy "dowcipu", sorry, na pewno go nie przerwie. Nie ma też jak mu to
dyskretnie powiedzieć. Jaka rada? Chyba po prostu "skopać" kawał. Przekręcić
go, najwyżej nie będzie śmieszny. W podpitym towarzystwie i tak nikt na to nie
zwróci uwagi, a nikt nie zostanie obrażony.
Jako tłumacze mamy też znacznie więcej do czynienia z obcokrajowcami,
przyjeżdżającymi na konferencję i szkolenia. Z reguły spędzamy z nimi więcej
czasu, niż uczestnicy szkoleń i konferencji. Zdarzało mi się, że wiedziałam, że
jeden z panów jest gejem. Nie wiedzieli o tym inni członkowie grupy, a jeden z
nich właśnie zaczynał kawał o gejach. I co? Ja bym tego kawału na pewno nie
przetłumaczyła, a potem jeszcze by mi za to podziękowano. A jeśli klient by się
czepiał i domagał tłumaczenia takich rzezczy po prostu zrezygnowałabym z
klienta :-)). NA szczęście pracuję z kulturalnymi ludźmi, a takie sytuacje
zdarzają się naprawdę bardzo wyjątkowo, nie pośród moich stałych klientów,
tylko wśród tych przypadkowych, któych widzę po raz pierwszy (i ostatni).

Magda Fitas

Wyświetl resztę postów



Temat: Nietypowe zastosowania rusznic ppanc
Dnia Mon, 03 Sep 2007 22:44:25 +0200, J.F. napisał(a):


A potem przychodzi wojna, mezczyzni ida na front, kobiety staja przy
maszynach i po trzech miesiacach produkcja leci pelna para.
Ot zalety produkcji seryjnej - projektuje sie to pod przecietna sile
robocza.


Owszem, ale niektóre elementy są na tyle skomplikowane, że do ich wykonania
potrzeba fachowca z doświadczeniem. A masówkę rzeczywiście mogą tłuc
przyuczeni chłopi i przekwalifikowane przekupki. Czego zresztą dowiedziono
budując potęgę Kraju (zd)Rad...


http://en.wikipedia.org/wiki/Calutron
Zobacz na panie na ostatnim zdjeciu. One wzbogacaja uran.
Cos co nawet dzis niewielu potrafi.
A one nawet nie wiedza co robia :-)


Ten przykład nic nie wyjaśnia, bo jest wiele czynności bardziej technicznie
skomplikowanych i wymagających większego doświadczenia, niż wzbogacanie
uranu. Na przykład - chirurgami w szpitalach frontowych byli wyłącznie
lekarze i jakoś nikt nie usiłował doraźnie przyuczać do tego fachu
stajennych i karbowych.


IMO wielkiej inteligencji tu nie trzeba - pogladowo mowiac jak za
radzieckiej okupacji rozstrzeliwano co tydzien, a za niemieckiej
co miesiac, to bym sie mocno zastanowil czy chce powrotu Rosjan.


Masz jak widzę bardzo ogólny i mętny pogląd na rzeczywisytość okupacyjną.
Poczytaj źródła, bo pogadać z wieloma świadkami tamtych wydarzeń już jest
trudno - ci co wówczas byli dorośli, wymierają w oczach, a ówczesne
dzieciaki nie były w pełni świadome co jest grane, jak to dzieci.

BTW - w sowieckiej strefie okupacyjnej właściwie nie było tego rodzaju
masowych rozstrzeliwań ludności, jak w niemieckiej - NKWD było o wiele
lepiej przygotowane do okpuacji, niż gestapo. Rosjanie po prostu ludzi
przede wszystkim wywozili do roboty wgłąb Rosji - i tam ludzie ci dopiero
ginęli. Z kolei Niemcy zazwyczaj nie tolerowali rozbestwienia rozszalałego
żołdactwa, gwałcącego i mordującego wszystko co się rusza - a Rosjanie albo
przymykali na to oczy, albo nad tym nie panowali (choć znane są przypadki
karania żołnierzy za gwałty i rabunki). Może wynikało to trochę z innej
świadomości żołnierza sowieckiego i niemieckiego - jednego trzeba było
pilnować z naganem w ręce, a drugi sam się pilnował. Co nie umniejsza
faktu, że jedni i drudzy potrafili nas eksterminować z zatrważającą
skutecznością. W mojej rodzinie i wśród znajomych byli ludzie poddani
jednemu i drugiemu terrorowi i ogólna opinia jest taka, że na obszarach
administrowanych przez Niemców panował znacznie większy ład - nawet jeśli
prawo było okrutne i niesprawiedliwe, to władza zwykle go przestrzegała. Na
terenach administrowanych przez CCCP prawo było traktowane po azjatycku -
teoretycznie obowiązywało, ale o jego wykładni decydowało widzimisię
lokalnego kacyka albo wręcz przypadek - ludzie paradoksalnie czuli się
mniej bezpiecznie jako (przymusowi) obywatele CCCP, niż skazani na zagładę
podludzie w GG.


A moze po prostu wcale nie bylo tak zle za radzieckiej okupacji jak
sie niektorym wydaje :-)


Przemawia przez ciebie jakiś prosowiecki sentyment - nie pierwszy raz
zresztą. A prawda jest taka, obydwa reżimy miały na celu wymazanie Polski z
mapy, a polskości ze świadomości tych Polaków, których nie zdołaliby zabić
lub zamęczyć. Dlatego Polacy, jeśli chcieli przetrwać jako naród i odzyskać
wolność, musieli walczyć z obydwoma wrogami, co oznaczało w tamtej
konkretnej sytuacji, że nie mieli szans zwyciężyć.
Oczywiście bieg wydarzeń zmuszał naszych wrogów do modyfikacji
wcześniejszych planów - dlatego właśnie Niemcy byliby skłonni negocjować
złagodzenie swej polityki narodowościowej względem Polaków, gdyby tylko
udało im się odsunąć Hitlera (podobno Sikorski prowadził tego rodzaju
negocjacje), zaś Stalin musiał się w końcu zgodzić na istnienie państwa
polskiego, choć pod pełnym sowieckim protektoratem. I można przypuszczać
bez ryzyka błędu, że te ustępstwa nie były wynikiem wyrzutów sumienia czy
napadów sentymentalizmu u zaborców, lecz skutkiem ciągłego oporu narodu i
roli jaką w czasie II w. św. odegrały polskie siły zbrojne na wszystkich
frontach i w Kraju oraz zabiegi naszych dyplomatów u Aliantów. Może na
ówczesną sytuację powinniśmy spojrzeć właśnie w tym świetle - że to dzięki
tym poświęceniom zdołaliśmy odsunąć widmo całkowitego upadku i zniszczenia
narodu i złorzeczenie ówczesnym naszym przywódcom za to, że nie udało im
się osiągnąć szczytnego, lecz nierealnego celu odrodzenia Polski w
granicach i postaci sprzed 1939r. jest stawianiem sprawy na głowie

Wyświetl resztę postów



Temat: NEGOCJACJE STAWEK


"Paweł Pollak" <paw@magic.ic.com.plwrote in message



Tomasz Wojtaszek napisał(a) w wiadomości:

| Wtedy nalezy sprawe oddac do sadu. Faktycznie w
rozporzadzeniu
| jest owo slowko 'do', ale o tym, kiedy to 'do'
zastosowac decyduje
| tylko i wylacznie tlumacz, zleceniodawcy nic do tego.

| Moje zdanie jest podobne i chyba wiekszosci nie tylko
tłumaczy (w ogole
| bieglych) ale rowiez zleceniodawcow. Probowalem dzwonic
do Ministerstwa
| Sprawiedliwosci, gdzie po ktoryms tam odbiciu pileczki i
prelczaniu do
kolejnych
| teoretycznie kompetentnych dowiedzialem sie, ze lubelska
prokuratura, a
| konkretnie naczelnik jej wydzialu IV maja racje.

Kto Ci tak powiedział? Bylo to autorytatywne stwierdzenie
czy poparte
jakims uzasadnieniem? Czy ten ktos przeczytal
rozporzadzenie?
Bo z rozporzadzenia wynika, ze lubelska prokuratura nie ma
racji.

Jest sprawa oczywista, ze w intencji ministra slowko 'do'
mialo sprawic,
zeby tlumacze roznicowali stawki. Tak sie jednak sklada,
ze powszechnie
obowiazujacym prawem jest to, co zostalo zapisane, a nie
intencje
ustawodawcy. Jesli minister wyda rozporzadzenie, ze od 1
grudnia do 28
lutego clo na sanki wynosi 50% (ochrona rodzimych
producentow), a od
1 marca do 30 listopada (po sezonie) 10%, to chocby dla
wszystkich byla
oczywista intencja ministra, ze podwyzszone clo ma
obowiazywac do
konca lutego, to w roku przestepnym 29 lutego clo nie
obowiazuje,
a proby jego nalozenia na podstawie tegoz rozporzadzenia
zakonczylyby
sie przegrana w sadzie.

Intencja ministra, by tlumacze roznicowali stawki nie
wypalila, bo
maksymalna wysokosc stawki ustalono na tak smiesznie
niskim
poziomie, ze tlumacz roznicujacy stawki pracowalby de
facto
charytatywnie. Wyksztalcila sie wiec praktyka, ze stawki
maksymalne
sa po prostu stawkami obowiazujacymi. Praktyka niezgodna z
intencja
ustawodawcy, ale calkowicie zgodna z prawem, bo
rozporzadzenie
nigdzie nie nakazuje tlumaczowi roznicowac stawki. Tlumacz
za
latwiejsze tlumaczenie moze wziac mniej, ale nie musi, a
rozporzadzenie
pozostawia to calkowicie w jego gestii.

Abstrahujac od powyzszego rozumowania, zleceniodawca (w
tym
przypadku prokuratura) nie ma uprawnien do ustalania
stawki za
tlumaczenie. Piszesz, ze lubelska prokuratura obniza
tlumaczom stawki
o 0,2 punktu procentowego. Na jakiej podstawie o 0,2, a
nie o 0,1 albo
o 0,3? Nawet gdyby prokuratura miala prawo ingerowac
tlumaczowi
w jego ocene stopnia trudnosci tekstu, a co za tym idzie
nakladu pracy
i ceny, to nie moze przeciez brac sobie tej oceny z
sufitu. Nalezaloby
powolac bieglego (i zaplacic mu za ekspertyze), ktory
wypowiedzialby sie,
czyja ocena stopnia trudnosci jest blizsza prawdy -
tłumacza czy
prokuratora. Ale, powtarzam, ku temu wszystkiemu nie ma
podstaw
prawnych.

Jesli lubelska prokuratura moze obnizyc stawki o 0,2
punktu
procentowego, to dlaczego nie o polowe, albo w ogole o
2/3.
Przypomnijmy, ze tlumacz przysiegly nie ma prawa odmowic
przyjecia tlumaczenia od prokuratury. Gdyby wiec
prokuratura mogla
jeszcze sobie dowolnie ustalac stawki, bylby to przyklad
wspolczesnego niewolnictwa.

| Tez jestem czlonkiem TEPIS-u. I moze rzeczywiscie nie
maja (nie mamy)
powodu do
| dumy. Ale w gruncie rzeczy wszyscy klada na to tzw. lage
i nikt nic nie
robi.
| Dlatego takie sytuacje zdarzaja sie i beda sie zdarzac.
Prpozycje "walki" -
| takiej "kupa mosci panowie" skladalem niejednokrotnie i
co? ZERO odzewu.

Co sie dziwisz? Organizowanie herbatek i kadzenie sobie
jest zajeciem o wiele przyjemniejszym niz wloczenie sie po
sadach.

Paweł


    Drogi Pawle,

    Twój wywód dotyczący prawa prokuratury do dowolnego
obniżania stawek jest niezwykle przekonywający. Warto więc
postawić kropkę nad "i" i poradzić kolegom, żeby wystosowali
do tejże prokuratury krótkie pismo z pytaniem o podstawę
prawną oraz o protokół negocjacji stawki z danym tłumaczem.
A może warto przygotować wzór takiego pisma - niech
koleżanki i koledzy korzystają (to samo odnosi się do pism
procesowych o zwrot niezapłaconego honorarium).
    A jeśli chodzi o TEPIS, cóż, żadna z działających
organizacji tłumaczy nie załatwiła sprawy pozytywnie sprawy
stawek dla tłumaczy przysięgłych. Warto sięgnąć do
biuletynów i wczytać się w to, co one robią. Jeżeli jedna
strona (Ministerstwo Sprawiedliwości) nie dotrzymuje ustaleń
podczas negocjacji, to trudno mówić o skuteczności. Warto
też dodać (piszę to na podstawie lektury biuletynów TEPIS i
STP), żę cała procedura negocjacyjna zaczyna się od punktu
zero wraz z nastaniem nowego ministra.
    Może masz jakiś lepszy sposób na tego rodzaju
negocjacje. Bardzo chętnie podejmę działania poza
strukturami organizacji tłumaczy.

    Pozdrawiam,

    Dariusz Cichocki
    ci@supermedia.pl

Wyświetl resztę postów



Temat: Czy znacie dobre restauracje?
Smakolyki strzecha kryte.

Zamykamy oczy – jest cieply sierpniowy dzien, idziemy wiejska drozka pomiedzy
polami, gdzies w oddali slychac szczek kos, smiechy mlodych dziewczat krecacych
powrosla, wysoko nad glowa slychac trel skowronka. W powietrzu ciezkie
sierpniowe powietrze (przed burza) pachnace klosami zboz, kwiatami, swiezo
scieta trawa. W oddali przed nami, tuz obok stojacej na skrzyzowaniu wiejskich
drog, kapliczki maly chlopiec prowadzi na postronku krowe na sasiednia lake,
niedaleko wiejskie dziewczynki na miedzy, plota wianki z bialych stokrotek,
wplatajac w nie od czasu do czasu kwiat moze nie najpiekniejszy ale jakze dla
emigrantow szczegolnie pamietajacych zawieruche ostatniej wojny, drogi –
czerwony mak. Nad laka unosi sie delikatne brzeczenie pszczol oraz specyficzne
dzwieki wydawane przez inne owady. Pod ustawionym snopkiem swiezo zebranego
zyta, siedzi mezczyzna z plbrzymia pajda wiejskiego chleba w rece a mloda
dziewczyna (moze corka) nalewa mu do kubka zsiadlego mleka z duzego
kamionkowego garnca. Ten niepowtarzalny klimat polskiej wsi, potrafil przeniesc
do swojej krakowskiej restauracji “Chlopskie Jadlo” Jan Kosciuszko. Juz gdy
bylismy w Polsce w 1994 obilo mi sie o uszy, ze w “kapitalistycznej” Polsce
poczatku lat 90-tych, gdzie sznytu dodawalo chodzenie na hamburgera do
McDonalda, czy tez zajadanie sie specjalami kuchni wloskiej, tunezyjskiej czy
tez greckiej, gdzie punktem honoru kazdej gospodyni bylo podanie obiadu
z “grilla” najlepiej na dzialce poza miastem, niedaleko Krakowa w Glogoczowie
znalazl sie wariat, ktory kupil tam stara wiejska chalupe, porzednie umyl
podlogi szczota ryzowa, pobielil sciany I przy siermieznych drewnianych stolach
podaje najprostsze wiejskie potrawy – chleb ze smalcem, twarog z cebula I
rzodkiewka, jajecznice z 5-ciu jaj na wedzonce, ziemniaki z jajem sadzonym I
kwasnym mlekiem, zur z ziemniakami, kielbasa I jajkiem na twardo oraz inne
specjaly, przez lata przechowane w pamieci wiejskich gospodyn. Najciekawsze
bylo w tym fenomenie to, ze ludzie na te zapomniane wiejskie frykasy walili
drzwiami I okanami. Sukces pierwszej restauracji spowodowal otwarcie nastepnej,
juz w samym centrum grodu Kraka. Tym to sposobem kaganek smaku, powedrowal spod
strzechy na zamek (restauracja przy ulicy swietej Agnieszki znajduje sie 300
metrow od Wawelu). W czasie mojego ostatniego pobytu mialem okazje parokrotnie
odwiedzic “Chopskie Jadlo” I za kazdym razem korzystac z bogatej karty dan.
Pierwsza wizyta to byl swego rodzaju szok biorac pod uwage wystroj karczmy.
Wielkie, ciezkie debowe drzwi odgradzaja dwa swiaty, kulturowe I kulinarne.
Wchodzac, przed drzwiami zostawiamy stary, piekny Krakow ze swoja konserwatywna
flegma oraz “caly ten zgielk” spowodowany ludzmi, turystami, golebiami,
tramwajami I nieskonczona iloscia samochodow (przewaznie “zagranicznych”)
jezdzacych nieskonczonie waskimi uliczkami dawnej stolicy Polski. Za przasnymi
odrzwiami odnajdujemy klimat starej galicyjskiej wsi, w ktorej czas zatrzymal
sie nie wiadomo kiedy. Proste deski na podlodze noszace slad czestego
szorowania, bielone sciany, niskie sufity I jeszcze nizsze futryny drzwi
pomiedzy kolejnymi izbami, roznego rodzaju lawy, stolki, fotele ustawione na
pierwszy rzut oka ‘bez ladu, bez skladu”, wokol stolow o roznych wymiarach I o
roznych wysokosciach. Czesc gosci moze spozywac “wiejskie dary niebios”
zasiadajac z rozmachem w przerobionych na stoliki starych saniach oraz wozach
drabiniastych. Wszedzie pelno leciwych beczek roznych rozmiarow sluzacych za
pojemniki na kapusty kiszone, ogorki kwaszone, jablka, gruszki. Pod scianami I
na scianach warkocze suszonego czosnku, cebuli, grzybow I ziol wszelakich,
feeria kos, grabi, kamieni mlynskich, uprzezy konskich, pomiedzy ktorymi wisza
chlopskie makatki - “Myj sie zimna woda, bedziesz piekna I mloda” I inne w tym
rodzaju - sasiadujac ze “swietymi” obrazami w zlotych ramach. Cala ta
mieszanka majaca w sobie wiecej ognia niz wszystkie powstania chlopskie razem
wziete zmusza nas do ochloniecia z emocji w pozycji siedzacej. Zaraz tez zjawia
sie kelnerka podajac nam karte dan, ktora sama w sobie jest tematem na osobne
opowiadanie. Niestety reklama naszej karczmy zostala “w krzokach” I pomimo
roznego rodzajunegocjacji nie mozna tego dziela sztuki kupic za zadne
pieniadze a podejrzewam, ze z autografem wlasciciela znalazloby wielu chetnych
wsrod podobnych jak ja maniakow dobrego smaku. W czasie mojej pierwszej wizyty
zasiadlem z fasonem w “saniach” I posililem sie olbrzymia micha zurku
podanego “jak Pan Bog przykazal” z kawalkami kielbasy I gotowanego jajka oraz z
gotowanymi ziemniaczkami okraszonymi suto skwarkami na talerzu obok. Na drugie
danie, poniewaz nie bylem zbyt glodny zawienszowalem sobie “Mieszanke
pierogowa”. Jak poiformowala mnie mila kelnerka jest to tuzin pierogow z serem
I roznego rodzaju owocami. Poniewaz dzialo sie to z poczatkiem listopada moja
ciekawosc nie miala granic, jakie to owoce podaja w “Chlopskim Jadle” gdy
temperatury na zewnatrz niskie a sniegiem co raz proszy. Podejrzewalem owoce z
puszki, co biorac pod uwage charakter restauracji, byloby swojego rodzaju
kulinarnym harakiri. Pierogi byly doskonale, miekkie ciasto niesamowity smak
owocow (sliwka, morela, gruszka) idealna slodka smietanka I ani kropli wody
wyplywajacej ze srodka pieroga po rozkrojeniu. Biorac pod uwage moje poprzednie
doswiadczenia z tego rodzaju potrawami cos tu nie gralo. Ale nie mnie, starego
wrobla “na konskie gowna brac”, oprocz rachunku zazyczylem sobie do stolika
kucharza, autora tego kulirnarnego arcydziela prostoty. Mlody kucharzyk bez
stosowania tortur wymyslnych wyrzucil z siebie zeznania. Dzieki temu mamy
nastepny przepis dla czytelnikow.
Pierogi z owocami ala “Chlopskie Jadlo”
Ciasto takie jak na kazde pierogi. Bierzemy garsc suszonych sliwek bez pestek,
garsc suszonych moreli, garsc zuszonych gruszek. Wysypujemy na blache, dodajemy
wody aby przykryc owoce, dodajemy pare lyzek miodu, oraz pare kieliszkow rumu.
Przykrywamy folia aluminiowa I wstawiamy do piekarnika – okolo 160 stopni – co
10-15 minut mieszamy, trzymamy do momentu gdy suche owoce zabiora wode
wymieszana z miodem I rumem. Wyjmujemy, studzimy. Uzywamy do nadziewania
pierogow. Gotujemy gotowe pierogi, polewamy maslem z tarta bulka (slodka
smietanka – opcja numer dwa) Zjadamy. Podziwiamy. Chlop potega jest I basta.
Smacznego.
Wyświetl resztę postów



Temat: Pamiętamy o Jacku Kuroniu
...
Gęg pełen oburzenia

Ujawnienie protokołów negocjacji Jacka Kuronia z ubekami wywołało wśród
kombatantów „strony społecznej” pełen oburzenia gęg. Adam Michnik z tego
oburzenia odstąpił od wszelkiej „polemiki”, Andrzej Celiński pogrążył się w
klozetowej poetyce, wyzywając historyków IPN od „gó..arzy”, jakby zapomniał,
że oni uprzątają jedynie szajs wyprodukowany przez jego kontrahentów z
okrągłego stołu. Inni oburzają się trochę powściągliwiej, a w każdym razie nie
tak po chamsku, jak ten socjaldemokrata, jednak w każdym przypadku oburzenie to
musi budzić zdumienie.

Przede wszystkim dlatego, że z punktu widzenia politycznego Jacek Kuroń,
negocjując z ubekami, nie robił nic złego. W końcu jeśli celem polityka jest
zdobycie władzy, to jest zupełnie naturalne, że stara się on wyeliminować
konkurentów. Używanie do tego celu ubeków może być wątpliwe tylko moralnie,
podobnie jak wątpliwe moralnie było donoszenie do Gestapo na AK-owców, czym
m.in. zajmowała się Polska Partia Robotnicza, z której zresztą część „lewicy
laickiej” wyprowadzała swoje korzenie. Te wątpliwości zagęszczają się jeszcze
bardziej, kiedy przypomnimy, że to właśnie Jacek Kuroń i inni wybitni
przedstawiciele „lewicy laickiej” w tym okresie ogłosili, że jakiekolwiek
rozmowy ze znienawidzonymi komuchami oznaczają złamanie najświętszych
standardów moralnych.

Oczywiście chodziło im o utrzymanie na tego rodzajunegocjacje monopolu, co
jest oczywiście sprytne, ale jeśli z kolei skonfrontować to z atakiem „Gazety
Wyborczej” na Macieja Giertycha, że był w Radzie Konsultacyjnej gen.
Jaruzelskiego, to lepiej rozumiemy określenie „obłuda do nieba śmierdząca”,
którego użył kiedyś Ignacy Daszyński. W końcu Maciej Giertych jednak nikim tam
nie frymarczył, czego o Jacku Kuroniu już z taką pewnością powiedzieć nie
możemy. Trochę podważa to hagiograficzny wizerunek, nad którym tyle się
napracowali wynajęci panegiryści.

Wreszcie, środowisko „lewicy laickiej” już po okrągłym stole odsądzało od czci
i wiary i poniewierało ludźmi, którzy ośmielili się podejrzewać, że „ojcowie
założyciele” transformacji ustrojowej, niekoniecznie musieli kierować się
pobudkami wzniosłymi i szlachetnymi, ale również politycznym egoizmem.
Ujawnienie materiałów IPN oddaje tym podejrzliwcom sprawiedliwość, zaś
pozującym na monumenty cnoty ściąga brudne kalesony na oczach całej Polski. I
jak tu się nie denerwować?

Z tych nerwów rodzi się nawet coś w rodzaju nowej, świeckiej i ekumenicznej
religii, swego rodzaju „kult jednostki”, którego przedsmak mieliśmy w ostatnią
niedzielę („ta ostatnia niedziela...”) w postaci wynagradzającego nabożeństwa
na Powązkach z udziałem Adama Michnika, Tadeusza Mazowieckiego i Aleksandra
Kwaśniewskiego. Pointą niech będzie wypowiedź Janusza Onyszkiewicza podczas
ogłoszenia inauguracji centrolewicowego bloku SLD, SDPl, UP i PD, że „gdyby
Jacek Kuroń żył, byłby z nami”. No pewnie: on revient toujours a son premiere
amour – mówią Francuzi, co się wykłada, że zawsze wraca się do pierwszej
miłości.


Nie jest bezpiecznie

Wreszcie warto zwrócić uwagę, że ujawnienie protokołów negocjacji Kuronia z
ubekami odbywa się w kulminacyjnym momencie politycznej batalii miedzy
epigonami tak zwanej III Rzeczypospolitej, która w istocie jest rozciągnietą w
czasie agonią PRL, smrodem swego rozkładu zatruwającą atmosferę polityczna i
moralną w Polsce, a zwolennikami nowego otwarcia.

Ten kulminacyjny moment związany jest z procesem likwidowania razwiedki – tej
gwarantki „okrągłego stołu”, przy którym narodowi polskiemu jeszcze raz
wyłudzono polityczną suwerenność. Okazało się, że razwiedka niczego ważnego nie
zniszczyła, a co więcej – najwidoczniej wyprowadziła w pole również Komisję
Michnika, która w 1990 roku buszowała w archiwach MSW. Czy ogłoszenie w „Życiu
Warszawy” rewelacji o Jacku Kuroniu nie jest aby rodzajem apelu do dawnych
partnerów z okrągłego stołu: nadal jesteście z nami, czy już nie? Jeśli wam się
wydaje, że poświęcając nas, uratujecie własną skórę, to się mylicie. Jeśli
pójdziemy na dno – to razem.

Czy aby nie dlatego Lech Wałęsa rzuca mediom „wariant”, jakoby „upoważnił” do
negocjacji z SB aż 20 osób, w tym właśnie Jacka Kuronia i Adama Michnika?
Czyżby i Michnik „negocjował”? A gdyby się okazało, że i „drogi Bronisław”?
Byłoby oczywiście niedobrze, gdyby III Rzeczpospolita nie miała żadnego ojca. Z
drugiej jednak strony, zbyt wielu ojców to też niedobrze, a może nawet jeszcze
gorzej?


Stanisław Michalkiewicz
Wyświetl resztę postów



Temat: Nowy Jork zakochany w Lampe!
Gość portalu: Smoga napisał(a):

> Maciek musi, po pierwsze, wypieprzyc swojego agenta; z
> pozyskaniem nowego, lepszego agenta w NY nie bedzie
trudno,
> szczegolnie teraz, gdy Maciek jest juz lubiany w Nowym
Jorku
> przez kibicow (dla tych, ktorzy nie mieszkaja w NY: gazety
> tutaj sa straszne, szczegolnie dla spotowcow: potrafia
jednym
> artykulem zniszczyc wielka kariere, a to ze Macka lubi
prasa,
> to dla niego na prawde olbrzymi plus).
>
> Po drugie, jego nowy agent bedzie musial sie postarac o
> wynegocjowanie stusunkowo wysokiej sumy pieniedzy z
NYK, oraz
> pomocy na wykupienie kontraktu z Realem. Mysle, ze
jesli prasa
> i kibice beda wciaz Macka lubili, bedzie dosc duza
presja na
> NYK aby dac Mackowi duza kase, i zapisac go jeszcze na
nastepny
> rok. Dobry agent bylby w stanie wykorzystac istniejaca
> sytuacje.


W 100 % zgadzam sie z Twoja opinia. NBA to przede
wszystkim wielki business, a tam gdzie sa duze pieniadze
licza sie uklady, umiejetnosc poruszania sie w tym
biznesie, odpowiednie dojscia, sila przebicia, itp. Blad
zrobil ktos, kto wybral dla Macka jego agenta, czlowieka
zupelnie bez doswiadczenia w NBA. Nie sadze, by tego
wyboru dokonal 18-letni zawodnik.
Lampe przed draftem trenowal z bodaj 10-ma zespolami
majacymi czolowe picki i po tym dopiero zostal
umieszczony w przeddraftowych rankingach na miejscach od
5-go (najczesciej) do 17-tego (najnizsze). Fatalny list
z FIBA o ktorym pisze dzisiaj cala amerykanska prasa byl
wlasnie wyzwaniem dla agenta. Gdyby byl to ktos znany
szefom klubow NBA, ktos majacy autorytet, ktos kogo GMs
darzyliby zaufaniem, uwierzyliby, ze wbrew temu co
zawieral list (napisano w nim iz Lampe nie ma mozliwosci
wykupienia kontraktu z Realem) wykupienie to jest mozliwe
tylko zawodnik musi dysponowac odpowiednia na to kwota.
Amerykanska prasa pisze, ze gdyby Lampe byl wybrany z nr
5, jego kontrakt oscylowalby w granicach 8.5 mln dolarow
na trzy lata. Gdyby agent przekonal klubowych
decydentow, ze Maciek z tej kwoty wyplaci Realowi nalezne
1.8 mln $, to sprawa wygladalaby prawdopodobnie zupelnie
inaczej. Agent mogl to zrobic nawet tuz przed ceremonia
draftu. Ale na jakiej podstawie grube ryby biznesu NBA
mialyby wierzyc nieznanemu zupelnie facetowi
reprezentujacemu Macka?? Trzeba przeciez podejsc do
stolu z reprezentantami klubu, powiedziec Hi, Pat do
Rileya, Hi, Jerry do Westa, itd. Jak sie nikogo nie zna
to sie nic nie zalatwi.
Miami potrzebowalo kogos, kto moglby pomoc druzynie od
razu, bez zadnego okresu oczekiwania - Pat Riley tego nie
ukrywal. Lampe tam byl i Riley wiedzial czego moze od
niego oczekiwac. Oczywiscie nie mogl wiedziec
wszystkiego, ale to facet ktory zdobywal mistrzostwo NBA
i zna sie na tym co robi. W Ameryce raczej nikt tak ot,
nie uwierzy w to, ze ktos z wlasnej kieszeni wyda
pieniadze zeby klub (a raczej potezna organizacja
sportowo-finansowa) mial rozwiazany problem. Mysli sie
mniej wiecej tak: "My podpiszemy kontrakt na 8.5 miliona,
bedziemy wiec musieli placic, a on nam powie, ze najpierw
jeszcze pogra w Europie bo tam ma zobowiazania o ktorych
przeciez wiedzielismy, a potem przyjdzie do nas. A ze
jakis tam agent mowil co innego, to powie trudno,
widocznie zle mnie zrozumial. Wiec nie zaryzykujemy, bo
chcemy miec za takie pieniadze gracza, ktory juz od razu
bedzie z nami".
Ja mysle, ze N.Y. Knicks doskonale zdaja sobie sprawe, iz
trafilo im sie jak slepej kurze ziarno, bo dostali
zawodnika z pierwszej dziesiatki i beda teraz kombinowac
jak rozwiazac te sytuacje. (Gdyby na ich miejscu z
pierwszym pickiem drugiej rundy byl inny klub, tez moim
zdaniem wybralby M. Lampe).
Mozliwosci jest kilka, a dwie chyba najbardziej
narzucajace sie to trade (wymiana za kogos z innego
klubu) z wkalkulowanym wykupieniem z Realu lub podpisanie
takiego kontraktu jak z kims z pierwszej dziesiatki. W
tym drugim przypadku Lampe moglby sam wykupic sie z
Realu. To, ze zostal wybrany w drugiej rundzie nie
znaczy, ze nie moze zawrzec dobrego kontraktu - znaczy
tylko, ze klub nie jest do tego zobowiazany (moze dac
minimum), ale jesli chce, nic nie stoi na przeszkodzie
zaplacic grubo wiecej.
W NBA tez mozna stosowac rozne kruczki, omijac ustalenia,
itd. trzeba tylko wiedziec jak. Do tego rodzaju
negocjacji musi byc dobry, doswiadczony agent znajacy te
wszystkie furtki, uklady, obejscia. (Jestem zreszta
pewien, ze juz niejeden dzwonil do Macka).
Jesli Lampe tak sobie zyskal kibicow i prase, Knicks nie
powinni sobie pozwolic na jego nawet roczna strate, a on
sam powinien wykorzystac te sprzyjajaca atmosfere by od
razu zaistniec w druzynie.
A na marginesie - i tak zostanie na zawsze pierwszym
Polakiem wbranym w drafcie NBA. Oby wiodlo mu sie jak
najlepiej, bysmy mogli rowniez tutaj w USA byc z niego
dumni. Wyświetl resztę postów



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  Negocjacje rodzaje
Oglądasz wypowiedzi znalezione dla frazy: Negocjacje rodzaje